Cześć! Jestem Adrian, mam 32 lata i właśnie kupiłem sobie pierwszą konsolę

Opublikowano 15.06.2020 6:56 -


Cześć! Jestem Adrian, mam 32 lata i właśnie kupiłem sobie pierwszą konsolę. Mój wybór padł na Switcha, pieszczotliwie zwanego w Polsce Pstrykiem. Nie żałuję, uważam, że była to dobra decyzja. Urządzenie dobrze dopasowało się do mojego codziennego życia i towarzyszy mi w trakcie wyjazdów oraz załatwiania sprawunków. Do tej pory nigdy mnie nie ciągnęło do konsol! Wiecie, żyłem jako PC(ha)Master Race i było mi z tym dobrze. A tu niespodzianka! Wpadłem w Nintendo! Myślę, że ten wybór dopadł mnie w specyficznym momencie mojej egzystencji i nie mam na myśli pandemii.

Granie. Mam na myśli zmiany w moich nawykach dotyczących cyfrowej rozrywki. Wciąż potrafię spędzić setki godzin przy dużych produkcjach. Nie przez przypadek okazjonalnie wracam do Grecji w Assasin's Creed: Odyssey! W The Division 2 ukończyłem wszystkie polowania w trakcie pierwszego sezonu, co dało mi dużo zabawy. Mimo to coraz częściej cenię sobie mniejsze produkcje, często niezależne. Szczególnie takie, które mogę ukończyć w ciągu dwóch weekendów i niekoniecznie muszę przy tym zarywać noce.

Obecnie cenię sobie bardziej wypoczynek, niż rozegranie kolejnego meczyku w LoLa. Nie twierdzę, że to przestało się wydarzać, po prostu wpadam w takie ciągi zdecydowanie rzadziej.

Mój komputer coraz częściej kojarzy mi się z narzędziem do pracy. Szczególnie odczułem to w trakcie przymusowej pracy zdalnej. Wracając z biura do domu, zwykłem się śmiać, że zmieniam nie tylko przestrzeń, ale także ekrany. Obecnie jest tylko jeden. Z matową matrycą, więc nie narzekam, ale jednocześnie nie ukrywam, że trochę mnie męczy. Podobnie jak ciągłe siedzenie w jednym pokoju. Zarówno w przypadku pracy, jak i rozrywki. Tutaj na scenę wkracza Pstryk! Biorę konsolę, słuchawki i wynoszę się na balkon. Odpoczywam, siedząc w cyfrowym świecie, co dalej lubię, ale już nie siedzę przy biurku. Wiem, znalazłem sobie dziwny problem.

Po prostu zauważyłem, że grając na komputerze, często kusi mnie, żeby zerknąć na Slacka, przejrzeć zagadnienia, a może nawet coś sobie opracować. Musiałem stworzyć jasną granicę pomiędzy czasem rozrywki i pracy. Dobrym wyjściem okazało się wybranie innego urządzenia.

Odniosłem wrażenie, że Pstryk zastępuje mi gry mobilne. Zdarzały mi się okresy zainteresowania takimi produkcjami, ale były to gwałtowne związki, które szybko się wypalały. Porzucałem je, z wielu różnych przyczyn, ale podstawową było to, że drenowałem sobie baterię, a telefon jest mi potrzebny nie tylko do grania. W przypadku Switcha mam dedykowane urządzenie i mogę z niego korzystać bez obaw o to, że zmagazynowana moc będzie mi potrzebna do czegoś innego. Jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ta mobilność to miecz obusieczny.

Nie oczekuję, że na Pstryku będę mógł grać w "The Division 2", swoją uwagę kieruję na gry niezależne. W przypadku większych tytułów doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dużą wagę ma dobrze wykonany port.

Jest to moja pierwsza konsola. Nie wykluczam tego, że w procesie dalszego oddzielania pracy od wypoczynku, zacznę rozważać kolejne urządzenia. Nawet moment jest odpowiedni, ponieważ wkrótce pojawi się kolejna generacja Xboxa oraz Playstation. Kto wie, w końcu moje giereczkowe nawyki zmieniają się wraz z czasem.

Wieści z Rozładowani.pl