Czekając na The Settlers, zobaczyłem Northgard

Czekając na The Settlers, zobaczyłem Northgard

Opublikowano 14.09.2018 12:05 -


Kilka dni temu skreśliłem kilka słów na temat nadchodzącej ósmej części „The Settlers”. Pojawiły się pierwsze obietnice, dotyczące najnowszej odsłony i niektórzy fani serii pewnie już ostrzą sobie zęby. Niestety, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Premiera została zapowiedziana na 2019 rok, na jesień. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to „The Settlers” umilą miłośnikom strategii wiele deszczowych wieczorów. A co z czasem, który pozostał? To w końcu rok czekania… W co grać? Jak żyć?

The Settlers” wciąż inspirują twórców gier komputerowych. Pewnie wielu z nich pamięta pierwsze odsłony serii i ceni ich grywalność; wraca do wspomnień związanych z pierwszą wytyczoną drogą. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem trailer gry „Northgard”, odniosłem wrażenie, że ta produkcja powstała na fundamencie tęsknoty za starymi „The Settlers”. Rozwijanie własnej osady, kilka klanów, z których każdy ma swoje wady i zalety. A to wszystko okraszone przyjemną dla oka grafiką i całkiem intuicyjnym interfejsem. Postanowiłem, że zaryzykuję. Kupiłem. Nie żałuję.

Nowi Settlersi już w drodze!

„Northgard” to świetnie zrealizowana gra strategiczna. Widać, że twórcy rozumieją gatunek i szanują jego zasady. Ujęła mnie prostota rozwijania swojej osady. Ratusz, co jakiś czas, produkuje jednego osadnika, któremu można zaleźć dowolne zajęcie. Może stać się wojownikiem lub rolnikiem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby – w zależności od sytuacji – zmieniać łowców w drwali, a rybaków w kupców. System zarządzania osadą jest elastyczny, a sama gra zachęca do takich roszad. „Northgard” opiera się na walce z niedoborami. W trakcie zabawy zauważyłem, że zawsze mi czegoś brakuje. Raz była to żywność, innym razem, niezwykle bolesny, niedobór wojowników. Moich osadników zeżarły wilki, nie stworzyłem żadnego systemu obrony, bo miałem za mało drewna. Pokonywanie tych problemów daje dużo satysfakcji.

Najbardziej cieszy przetrwanie zimy. „Northgard” posiada uproszczony cykl pór roku. W grze nie znajdziecie pełnej motyli wiosny lub deszczowej jesieni. Istotne są – lato oraz zima, czas przygotowań i czas walki o przetrwanie. W pełnym słońcu należy zbierać zasoby, konieczne jest zadbanie o odpowiednią ilość żywności oraz drewna. Gdy spada śnieg, sytuacja zaczyna być nieciekawa. Zimą wojownicy zadają mniejsze obrażenia, spada produkcja jedzenia, a wzrasta konsumpcja drewna. Jeżeli wcześniej prowadziło się działania wojenne lub kolonizowało niezamieszkane sektory mapy, a przy tym nie dbało się o uzupełnienie zużytych zasobów, to konfrontacja z pierwszym śniegiem i mrozem może okazać się tragiczna w skutkach – głód, paraliż produkcji, powolne wymieranie osady. Jedna, wielka i spektakularna porażka.

Zachęcam do umilenia sobie oczekiwania na „The Settlers” graniem w „Northgard”. Produkcja jest przemyślana, a jej kampania, mimo że jest tylko rozbudowanym samouczkiem, wciąga i daje dużo zabawy. Jeszcze więcej satysfakcji daje pokonanie innego gracza w trybie wieloosobowym. „Northgard”, moim zdaniem, to świetna produkcja niezależna, która nie powinna umknąć uwadze żadnemu miłośnikowi gier strategicznych.