Kocham słuchać muzyki. Wychowałem się na ciężkich brzmieniach, ale wraz z wiekiem mój gust ewoluował i właściwie przechodzi przez ten proces cały czas. Jeszcze, gdy byłem nastolatkiem, nie mogłem przełknąć Bowiego. Teraz? Słucham z ogromną przyjemnością. Życie bym oddał oczywiście za Radiohead, ale nie dziś nie o tym.

Jak sami doskonale wiecie, sporo u nas o branży audio, czasem nawet zahaczamy o segment audiofilski. O ile cenie sobie przyzwoitą jakość muzyki, o tyle nigdy specjalnie nie wchodziłem w ten segment, a zestaw Sonosowy satysfakcjonował i satysfakcjonuje mnie właściwie cały czas. Mam jednak pewną małą obsesję, która nie jest odległa od głośników i słuchawek, a przynajmniej cały czas zawiera się w klamrze kategorii audio – mikrofony.

Pomyślałem, że w końcu czas wymienić moją wysłużoną Audio Technika AT2020, która dzielnie mi służyła przez ostatnie kilka lat. W głowie ciągle wybrzmiewało, że mikrofony na USB, to tylko tani i mało sprawny substytut prawdziwych mikrofonów na złącza XLR, podpięte do interfejsu USB. Nadarzyła się okazja, kiedy otrzymałem mikrofon do testów ze złączem XLR (prócz USB), więc to był doskonały moment, żeby rozejrzeć się za interfejsem USB. Tym bardziej, że w planach był start nowego podcastu The Grengolada (zapraszam do słuchania).

 

Poznajcie Focusrite Scarlett Solo

Poszukując niedrogiego interfejsu, byłem przerażony. O ile liznąłem temat specyfikacji i mniej więcej wiedziałem czego mi potrzeba, o tyle wybór na rynku jest ogromny. Wszystkie te sprzęty różnią się od siebie niuansami, a te bardziej rozpoznawalne marki do najtańszych nie należą. Wszędzie jednak, gdzie nie docierałem w czeluści Youtuba, wszyscy powtarzali jak mantrę: Focusrite Scarlett. Pomyślałem, że mają albo bardzo dobry marketing albo zwyczajnie naprawdę dobry produkt.

1G7A1098

Wysłuchałem i naoglądałem się kolejnych recenzji, już stricte o tej linii produktów i ostatecznie mój wybór padł na Scarlett Solo. Co ważne, w grze był model wyższy, Scarlett 2i2, ale do niego trzeba było dopłacić 200 zł (cena solo 400~ zł na dzień zakupów).1G7A1104 Dlaczego akurat Solo? Otóż chodzi o obsługę wejść. 2i2 pozwala nagrywać nie tyle dwa źródła dźwięku (bo solo to tez potrafi), ale 2i2 ma obsługę drugiego mikrofonu, gdyby się okazało, że chcecie nagrywać np. wywiady. Solo ma obsługę drugiego wejścia, ale nie XLR, za to możecie podpiąć np. elektryczną gitarę.

Pomyślałem, że to dla mnie i tak entry level, więc zacznę od podcastów, a potem się zobaczy, gdy tylko nieco więcej liznę tematu. Oprócz tej różnicy jest także kilka innych, między tymi urządzeniami, ale o tym napiszę Wam więcej w pełnej recenzji.

1G7A1101

Sprzęt jest naprawdę fantastycznie przygotowany. Czuć w nim jakość i jest przede wszystkim banalnie prosty w obsłudze i bardzo funkcjonalny. Od frontu urządzenia wpinacie mikrofon XLR, obok gniazdo chociażby na gitarę elektryczną, a z boku regulacja głośności słuchawek, które możecie również podpiąć. Świetnym ficzerem jest to, że gdy podepniecie mikrofon led wokół ustawienia gaina, pokazuje kolorem czy mikrofon przekazuje dźwięk, a kolorami sygnalizuje czy gain nie jest ustawiony za mocno (zielony, pomarańczowy i czerwony kolor). To samo dzieje się z gainem drugiego wejścia.

1G7A1102

To, co jedna najważniejsze w tych pierwszych wrażeniach, to że mikrofony XLR za 300 zł – Samson, po podpięciu do interfejsu, zjada moją Audio Technikę USB na śniadanie. W międzyczasie, kiedy będę pisał pełną recenzję, zaprzyjaźniając się bardziej z Focusrite, zachęcam Was do sprawdzenia, jak sprawują się mikrofonu po XLR, podpięte właśnie do Focusrite, w materiale poniżej, a recenzja wkrótce.