Co dalej będzie się działo z GOGiem?




Co dalej będzie się działo z GOGiem?

Opublikowano 11.03.2019 12:40 -


Kultowa pierwsza część „Diablo” pojawiła się w ofercie polskiego sklepu GOG. Jest to wersja przygotowana do uruchomienia na nowoczesnych komputerach, więc osoby posiadające wypasione gamingowe laptopy z Windowsem 10 na dyskach, mogą bez obaw wydać 35 złotych i cieszyć się grą. „Diablo” długo było na szczycie listy życzeń klientów GOGa. Doczekali się.

To pokazuje siłę tego sklepu. Istnieją na rynku od 10 lat, specjalizują się w odkopywaniu starych i często zapomnianych produkcji. Są w stanie sprawić, że będą one poprawnie działały na nowych komputerach. Wymaga to potężnego nakładu pracy. Nie mam na myśli wyłącznie programowania, istotne jest także zarządzanie licencjami i poszukiwanie osób posiadających prawa autorskiego do danej produkcji. Myślę, że włączenie do oferty legendarnego „Diablo” jest ukoronowaniem tych wszystkich trudów. Nie bez znaczenia pozostaje także to, że produkcja pojawia się w sklepie w skomplikowanym dla GoGa momencie.

Jason Schreirer z Kotaku oraz Matuesz Mucharzewski z Graczpospolitej pisali o trudnościach finansowych GOGa oraz o zwolnieniach, które objęły 10% kadry. Warto także zaznaczyć, że sklep zrezygnował z programu „Gwarancja Uczciwej Ceny”, którego celem było wyrównywanie różnic w cenach gier w poszczególnych regionach. Sklep w oficjalnym oświadczeniu stawia sprawę jasno – przestało się to opłacać. Kontynuując program GUC i dokładając do gier z własnej kieszeni, nie są już w stanie generować sensownego przychodu. Wygrały kwestie finansowe i trudno się dziwić. Sprzedaż gier to biznes, interes jak każdy inny. Można prowadzić akcje uświadamiające odbiorców o ciężarze DRM, jednak trzeba pamiętać o tym, że kluczowe jest przynoszenie zysków. Ze względu na coraz większą konkurencję na rynku, GOG musi dostosować swoją strategię.

Uważam, że przyszłość tego sklepu jest niepewna. Z całego serca pochwalam inicjatywy takie jak dystrybuowanie gier jako DRMFree, co pozwala na korzystanie z nich bez połączenia z Internetem. Jednak obawiam się, że gracze już przyzwyczaili się do tego, że obecnie częściej wynajmują cyfrowe produkty, niż stają się ich właścicielami. Jest to niebezpieczna norma, ale tak obecnie wygląda świat. GOG znalazł swoją niszę, jaką jest wskrzeszanie starych produkcji. Niestety, to również budzi moje wątpliwości. Moim zdaniem produkcje retro sprawdzają się jako fundament do rozmowy, miły temat do wspomnień, jednak gdy przychodzi do zakupu, to wielu klientów decyduje się na nową produkcję. Oczywiście, są oddani miłośnicy doświadczeń z gier retro, którym na pewno oferta GOGa odpowiadała.

Sklep musi zdecydować się, czym chce być. Tylko i wyłącznie ostoją dla fanów retro? To nisza, z której, obawiam się, trudno będzie się utrzymać. Miejscem dedykowanym twórcom niezależnym? Taki chyba był plan, jednak nie sądzę, aby został zrealizowany. A konkurencja nie śpi! Czymś wyróżniającym GOGa, poza nastawieniem na usuwanie DRMów, był system kuratorski. Nikt nie może tak po prostu opublikować swojej gry w sklepie, tytuł najpierw trzeba zgłosić. Dopiero po pomyślnej weryfikacji trafi on do oferty. Na podobnej zasadzie działa Epic Store, przez co GOG traci swoją wyjątkowość. Myślę, że wielu twórców będzie wolało skorzystać z możliwości większego wydawcy, niż ryzykować publikowanie swojej produkcji w niszowym sklepie.

Co dalej będzie się działo z GOGiem? Obecnie działa, jednak moim zdaniem ma niepewną przyszłość. Musi stać się atrakcyjny dla twórców i potencjalnych klientów. W przeciwnym razie będzie tylko jednym z wielu sklepów i obawiam się, że nie wytrzyma konkurencji ze strony Epic Store.