Chyba się starzeję – podoba mi się Microsoft Flight Simulator 2020

Chyba się starzeję – podoba mi się Microsoft Flight Simulator 2020

Opublikowano 9.10.2019 15:56 -


Nie „FIFA 20”, nie „Need For Speed Heat”, ani nawet „Call of Duty Modern Warfare” – w tym roku mojej uwagi nie przyciągnął żaden z dużych hitów na konsole i pecety. Za to nie mogę się napatrzeć na nowy Microsoft Flight Simulator, który zapowiada się fenomenalnie.

Nie jestem pasjonatem lotnictwa. Pewnie nawet nie potrafiłbym rozpoznać żadnego konkretnego modelu samolotu (no, może oprócz tych najbardziej charakterystycznych). Ale w tworzonym przez Microsoft najnowszym „Flight Simulator” jest coś tak niesamowitego, że cały czas nie mogę o nim zapomnieć.

Gra ma ukazać się w 2020 roku i – co należy podkreślić – będzie dostępna od razu po premierze dla abonentów Xbox Game Pass (również na PC). Przyznam, że jest to jeden z powodów, dla których śledzę rozwój tego tytułu, bo posiadam (i bardzo sobie chwalę) tę subskrypcję. Ale to tylko jedna z przyczyn mojego zainteresowania symulatorem lotu.

W sieci bowiem od kilku dni pojawiają się pierwsze materiały, które dziennikarze, streamerzy i youtuberzy mogli nagrać na evencie zorganizowanym przez Microsoft. I absolutnie wszyscy są zachwyceni tym, co szykuje gigant z Redmond (a w zasadzie odpowiedzialne za tytuł francuskie studio Asobo).

Wystarczy obejrzeć gameplay. Jedna rzecz to wyjątkowo wiernie oddane maszyny – i to zarówno z zewnątrz, jak i w kokpitach. Ale gra najbardziej błyszczy nie samolotami, ale wszystkim tym, co dzieje się wokół nich i pod nimi. Ważnym elementem w tytule będzie pogoda, bo np. chmury są renderowane w 3D, a zjawiska atmosferyczne mają realny wpływ na „prowadzenie” samolotu. Dużą rolę odgrywa tu także wiatr, oddziaływując cały czas na każdą powierzchnię maszyny i np. wywołując turbulencje.

Świetnie na rozgrywce wygląda też to, czym Microsoft chwalił się przy pierwszych zapowiedziach, czyli renderowanie terenu z wykorzystaniem usługi chmurowej Azure. Mowa tu aż o 2 petabajtach (!) danych z satelit Bing Maps, które są doczytywane w locie (nomen omen). Nie masz aż tak dobrego łącza, żeby pobierać na bieżąco wszystkie tekstury? Nic straconego, bo gra umożliwia ich cache’owanie czy nawet rozgrywkę w trybie offline.

To wszystko zapowiada się na niesamowity popis technicznych możliwości chmury Microsoftu, ale i talentu twórców do efektownego wykorzystania tej technologii. Sam po premierze pewnie dolecę tylko nad własny blok i potem rozbiję się gdzieś w lesie. Ale jakie będę miał przy tym widoki!