Chmura tu, chmura tam, na dole, na górze, wszędzie. O co właściwie chodzi z tą chmurą? | DailyWeb.pl

Chmura tu, chmura tam, na dole, na górze, wszędzie. O co właściwie chodzi z tą chmurą?

Opublikowano 3 lata temu - 7


Dzisiaj tekst, który może ma znamiona tekstu sponsorowanego. Niemniej jestem przekonany, że ten obszerny materiał, który przygotowałem przypadnie Wam do gustu. To w zasadzie jedyny taki przewodnik po tzw. chmurach na DailyWeb, bo świadomość tego tematu jest dość różna, sami zobaczcie :-)

Cloud computing – chmura obliczeniowa

Co jest w niej obliczane? Wszystko. Pod pojęciem obliczania kryje się tutaj praca procesora, który jak wiadomo cały czas przetwarza 0 i 1, można powiedzieć, że liczy, oblicza. Liczy sobie nieskończone ciągi zer i jedynek zadane mu przez nas – twórców oraz użytkowników, taki już jego żywot – strasznie nudną ma robotę.
Obliczanie mamy już wyjaśnione. Dlaczego chmura? Tak na chłopski rozum – chmura jaka jest każdy wie. Jest wysoko, nad nami, każdy może ją zobaczyć. Może być mała – widoczna tylko w danym rejonie lub ogromna przykrywająca kilka kontynentów (strzelam, Jarosław Kret to ja nie jestem). Podobnie jest z zasięgiem chmur obliczeniowych, mogą być małe, prywatne lub ogromne – publiczne. Chmury mają swoje rodzaje, jedne niosą ze sobą deszcz, inne śnieg, a jeszcze inne tylko „grożą”. Chmura jako słowo jest znane już dzieciom. Nawet mały bajtel wlepiając ślepia w górę wie co to słońce, niebo, chmury. Świetne dobranie prostego słowa do skomplikowanej technologii.

Chmura w dzisiejszym tekście to po prostu serwer, udostępniający pewną usługę ludziom odwiedzającym go. Usługi te mogą być wszelakiego rodzaju, co tylko się twórcą przyśni. Wchodząc w szczegóły: rozróżniamy 3 główne rodzaje chmur:

  • Prywatna – dostępna tylko dla pewnego grona odbiorców.
  • Publiczna – dostępna właściwie dla każdego, kto tylko będzie chciał uzyskać dostęp.
  • Hybrydowa – Część chmury jest dostępna tylko dla wybranych, np.: pracowników firmy, a część pozwala na korzystanie z zasobów na zewnątrz, np.: dla klientów firmy.

Potocznie zwana chmura działa w kilku modelach, a poniżej opiszę najpopularniejsze:

  1. PaaS
  2. SaaS oraz DaaS
  3. IaaS

Teraz przybliżę wam powyższe definicje, które zawierają w sobie bardzo dużo liter „a”, a oznaczają „as a”, po polsku „jako”.

PaaS

Platform as a Service. Typ chmury, w której dostawca zapewnia nam w pełni działającą platformę dostępną dla nas najczęściej przez interfejs przeglądarki, co za tym idzie – dostępną również z dowolnego miejsca na ziemi. Nie musimy się martwić o utrzymanie systemu, jego aktualizacje etc, nasz dostawca bierze to wszystko na siebie. My możemy w spokoju tworzyć swój produkt.

SaaS

Software as a Service. To chyba najpopularniejsza odmiana jaką możemy spotkać. W skrócie – producent wytwarza oprogramowanie, które udostępnia nam przez sieć. Nie musimy nic instalować aby z niego korzystać. Dostawca zapewnia nam działający program, jego aktualizację oraz pomoc techniczną. W ten model wpisują się wszelkie chumry na pliki typu OneDrive, Google drive, dropbox etc.
Rozwinięciem SaaS jest DaaS – Desktop as a Service – Cały system operacyjny jest zwirtualizowany po stronie serwera a użytkownik potrzebuje lekkiego programu dostępowego na swoim terminalu, bo tak nazywają się komputery służące do używania DaaS. Kiedyś obiło mi się o uszy, że na nowym wydziale informatyki na AGH działa taka chmura, po stronie serwera wykonywane są ciężkie obliczenia (np. renderowania) a student korzysta z normalnego PC odgrywającego właśnie rolę terminala.

Często takie chmury są sprzedawane ostatnimi czasy, w bardzo popularnym modelu subskrypcyjnym. Technologia stała się na tyle popularna, że w sieci można znaleźć sporo rozwiązań (także Open Source) , pozwalających nam stworzyć własną chmurę do serwowania plików.

IaaS

Infrastructure as a Service – Infrastruktura jako Usługa. Firma dostarcza nam infrastrukturę potrzebną do działania naszego oprogramowania. Serwery, łącza, konfigurację, wszystko co potrzebujemy od strony sprzętu oraz podstawowego oprogramowania. Hardware nie zawsze musi być instalowany w siedzibie klienta. Może znajdować się on np. w datacenter dostawcy naszej usługi. Nie tak dawno temu takie rozwiązanie nazywane było po prostu serwerem dedykowanym.

IaaS można używać nie tylko we wcześniej wspomnianym modelu subskrypcyjnym. Istnieje także możliwość przedpłacenia sobie usługi – Prepaid. Sam w firmie korzystam z IaaS jako serwera pod repozytoria GIT. Naprawdę genialną sprawą jest rozliczanie godzinowe. Płacimy tylko za czas, w którym z dostępnej dla nas infrastruktury naprawdę korzystamy. Prosty przykład z mojej codzienności: serwer potrzebny mi do pracy jest… Uwaga zaskoczenie – potrzebny mi do pracy. Po co więc mam płacić za jego dostępność 24/h skoro używam go przez jakieś 10h? Nie muszę płacić za 14h codziennie po prostu go wyłączając.
Chmurę mamy ustawioną na automatyczne włączenie o 8 rano i wyłączenie o 18 w przypadku, kiedy zdarzają się nadgodziny ręcznie go włączamy i wyłączamy. Genialne, płacę za mój serwer ponad połowę mniej. Jeśli zdarzy się sytuacja, która wymagać będzie większej mocy obliczeniowej, w prosty sposób mogę swój serwer podkręcić. Zapłacę wtedy więcej, ale znów – zapłacę za to, z czego korzystam i co jest mi faktycznie potrzebne.

Co w sytuacji gdy chcę stworzyć produkt w modelu SaaS? Jaką chmurę wybrać?

Oczywistą odpowiedzią jest chmura IaaS. SaaS w IaaS. Brzmi dziwnie, ale działa naprawdę sprawnie. W usługach typu IaaS, mój serwer dostanie większą moc obliczeniową, jeśli przekroczy pewną wartość obciążenia. Przykład: Mój portal na serwerze X trafia na wykop.pl. Okazuje się Hitem, mam wzrost odwiedzin +10000% a mój serwer X jest słaby – starcza na normalne działanie. IaaS wykryje wzrost obciążenia powyżej założonej wartości i doda mi mocy obliczeniowej – portal będzie działał dalej sprawnie, nawet pomimo gigantycznego skoku odsłon. Jak już się wszystko uspokoi wróci do normalnych ustawień. Znów wygrałem – płacę za to, co potrzebuję. Ale kolejną wygraną jest to, że serwer będzie faktycznie działał a nie zostanie „zabity”! Często na wspomnianym wykopie zdarza się tak, że jeśli jakaś strona trafi na główną – ruch ją zabija. Jeśli korzystamy z IaaS możemy spać spokojnie i cieszyć się popularnością.

Nasz partner: www.serwery.pl przygotował dla was świetną promocję na wypróbowanie modelu IaaS w trybie PrePaid – Doładowując swoje konto dostaniesz 2 razy więcej. Jeśli ktoś korzysta – warto się teraz podładować. Jeśli jeszcze nie posiadasz swojej chmury – chyba warto sprawdzić, co Ona potrafi, testy będą o połowę tańsze. Uwaga! Bezstresowe serwery uzależniają, raz dobrze skonfigurowany nigdy Cię nie zaskoczy tym, że nie działa. Nie będzie bez opieki – jest wliczona w cenę :) Podobnie jak wojskowa technologia Fire and Forget – wyceluj (skonfiguruj), odpal (włącz usługę), zapomnij.

1

Takiego typu kierunek rozwoju usług dostępnych w sieci na pewno nie zniknie, wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że wraz z rozwojem Internetu Rzeczy będzie on coraz bardziej silniejszy. Te „Rzeczy” będą musiały się jakoś komunikować ze sobą, a najłatwiej będzie to przecież zrobić przez wszechobecne i widoczne zewsząd chmury. Jeśli ta chmura sama będzie dostosowywała moc obliczeniową do obciążenia to będziemy mogli skupić się na wytwarzaniu jeszcze lepszych usług, a nie użeraniu się z serwerami.

Ja idei chmury dałem się porwać i nie wyobrażam sobie bez niej już życia – strasznie szybko się przyzwyczajam. IaaS dba o to, abym płacił za faktyczne zużycie podczas pracy, a dzięki SaaS zdjęcie zrobione telefonem, zanim odłożę go na biurko jest już na moim komputerze. Genialne w swojej prostocie.

Ciekawostka na koniec: Wiecie że Pezet nagrał piosenkę o jednej z usług synchronizacji plików? Oczywiście jako akcję promocyjną. Utwór nie był na żadnej płycie. Usługa już zmieniła nazwę a linki do video są martwe (było dostępne tylko tam), ale jakaś dobra duszyczka zrobiła nam mirror na YouTube ;)