Chiński pojedynek na moc ładowarek trwa - Oppo naładuje smartfona w 10 minut

Chiński pojedynek na moc ładowarek trwa – Oppo naładuje smartfona w 10 minut

Opublikowano 14.07.2020 12:10 -


Jeszcze niedawno na rynku mieliśmy tylko zasilacze o mocy 5W, które ładowały nasze smartfony w dwie godziny. Teraz Oppo i iQOO chwalą się ładowarkami o mocy ponad 120W!

Z każdym rokiem rynek smartfonów ewoluuje – rosną nie tylko same urządzenia, ale też ich baterie. Aktualnie standardem jest 4000 mAh, więc stare zasilacze o mocy 5W przestają wystarczać. Wolne ładowanie niby jest zdrowsze dla urządzenia, ale oznacza czasami ponad 4 godziny działania “na kablu”. Na ratunek przychodzą na szczęście coraz mocniejsze ładowarki.

Snapdragon 865+ jeszcze potężniejszy od obecnie najlepszego procesora

Każdy producent podchodzi do sprawy inaczej – z jednej strony mam Apple, które osiąga “szałowe” 20W w 2020 roku (to nie może być przypadek) jednocześnie nadal dokładając pięciowatówki do tańszych iPhone’ów. W środku stawki jest chociażby Samsung i jego szybkie i “superszybkie” ładowarki, a na czele chińscy producenci tacy jak Huawei, Oppo czy Vivo.

Telefon na kabel, kawka – 100% baterii

Chociaż osobiście nadal nie umiem się przyzwyczaić do tego, że podłączam smartfona do ładowarki i idę sobie zrobić śniadanie, a jak wracam, to mam 20% baterii więcej, to technologia idzie do przodu w niesamowitym tempie. W zeszłym roku Xiaomi prężył muskuły ze 100W Super Charge Turbo, a iQOO pochwalił się dzisiaj na Weibo nowym zasilaczem FlashCharge o mocy 120W. Wyniki? Smartfon z baterią o pojemności 4000 mAh naładuje się 0-100% w… 15 minut, a do połowy w zaledwie 5 minut.

Można bić brawo? Chwileczkę… Oppo tymczasem wrzuca krótkiego Tweeta, z którego wynika, że ich ładowarka ma 125W mocy i naładuje telefon o tej samej pojemności z zera do stu procent w 10 minut. Szaleństwo!

Korporacje zaczynają usuwać TikToka ze swoich smartfonów

Przeciwników szybkiego ładowania jest wielu i nie ma się co dziwić. To – nie bez powodu tak przeze mnie nazwane – szaleństwo oznacza jeszcze większe przegrzewanie baterii i skracanie ich żywotności do minimum. Użytkownik owszem, naładuje smartfona w kilka minut, ale też może zniszczyć akumulator przez osiągane temperatury, co będzie skutkowało przymusową naprawą lub wymianą telefonu. Z tej strony rozumiem więc stanowisko Apple, który spokojnie stawia na mniejszą, ale bezpieczną moc. Chociaż… perspektywa naładowania smartfona w kilka minut jest bardzo ciekawa.

Wieści z Rozładowani.pl