Chciałbyś rysować, a nie wiesz jak zacząć? Part 2. Moja historia | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Chciałbyś rysować, a nie wiesz jak zacząć? Part 2. Moja historia

Opublikowano 1 miesiąc temu - 9


Myślą przewodnią dzisiejszego wpisu będzie hasło "próbuj".
Próbuj, próbuj, próbuj próbuj, próbuj. Rysuj, szkicuj, usuwaj, wyrzucaj, rób od nowa, ale próbuj. Tak, nie będzie Ci wychodzić "od strzału", będzie inne (i do końca Twoja kreska będzie inna!!) niż to od czego odrysowujesz, bądź nazwijmy to inspirujesz się, ale próbuj.

Kiedyś myślałam, że albo mi się uda narysować to co mam w głowie albo nara. Oczywiście, łatwo się domyślić, że "nara" padało stosunkowo na tyle często, że z czasem przychodziła coraz większa niechęć i frustracja do tego co na papierze / canvasie, brak ogólnej ochoty na stworzenie czegoś nowego i ...pfff pustka. W głowie pustka.
To niestety nie tak działa.

Charakter ciężko zmienić tak sam z siebie, więc dalej często zamykam projekt nawet po 20 minutach szkicu, wiedząc, że nic z tego nie będzie. Jednak im idę dalej w las (moja przygoda z rysunkiem digitalowym rozpoczęła się zaledwie 1.5 roku temu...) tym bardziej widzę, że niekiedy muszę się zmusić i chwilę dłużej coś rozpracować.

Chciałbyś rysować, a nie wiesz jak zacząć? Chętnie pomogę.

Trochę o mnie

Rysowałam jak każdy, od dziecka. Wtedy byłam jak każdy - artystą. Zero ograniczeń, pełna swoboda, wychodziłam po za linie kolorowanek, rysowałam plasteliną i szminką od mamy - bajlando.

Potem przyszedł etap porównywania się z innymi. W szkole był Bartek, który rysował fantastycznie. Do tej pory pamiętam niesamowicie szczegółowy statek Titanica. I Ada. Ada rysowała jakieś postacie komiksowe, myszki, ptaszki.. i miała bombowy zestaw dużych kredek. Wow, to było coś.
A ja? Ołówek... który bardzo lubiłam, a kredki wydawały i się niesamowicie nużące i zajmujące od cholery czasu. Ale efekt był wow. Ale dużo czasu... Ale efekt był wow... Ale...

Potem w liceum gdzieś rysowanie zeszło nieco na bok. Trochę z braku plastyki w szkole, trochę przez nadmiar dziwnych przedmiotów niezwiązanych z kierunkiem.

I jakoś przez przypadek napatoczyły się studia artystyczne. No jasne, powiecie, teraz ona jest po plastycznych, ale każdemu będzie wmawiać, że umie rysować.
A tak, będę. W sumie to tam dotarło do mnie, że tylko dzięki temu, że jesteś wytrwały i coś robisz z pasji, przynosi to efekty.
I grubo myli się ten, kto myśli, że wszyscy wykładowcy tam to prawdziwi artyści z powołania. Bądź, że każdy kto postawił tam nogę ma talent. Nie prawda.
Nikomu nie ujmując, ale TALENT to magiczne pojęcie, (o którym pisałam już wcześniej) jednak absolutnie nie wnoszące niczego. Taka trochę dobra wymówka, że gdy nie mam talentu do czegoś, to po prostu nie będę tego robić, mimo, że coś mnie tam "ciągnie".

Tak więc próbuj.

Co mogę polecić z czystym sumieniem:
dla kogoś kto będzie wpierw chciał spróbować swoich sił w rysunku tradycyjnym, polecałabym w zakupienie się w szkicownik (tu najlepsze są tanie, ale z lepszą gramaturą papieru niż gładka kartka xero)

Flrying Tiger serio ma niezły stuff

Potem polecałabym wybrać się już do sklepu plastycznego po ołówki. Mogą być automatyczne:

I do tego miękkie minki na początek (2B).

Bądź kupno zwykłych ołówków, wtedy z miękkością można poszaleć, cała gama od 6H-8B. 4B będą naprawdę wdzięczne.

Minus:
- Ograniczona ilość edycji projektu, tj. w zależności jak dobry masz papier, gumowanie rysunku po raz 30 może się już nie udać :)

Jeśli natomiast chciałbyś zacząć od razu od rysunku digitalowego, polecam wszelkiej maści Wacomy. Są bezproblemowe, kuloodporne, rysik jest bez baterii (opatentowali to skubańce).

Minusy:
- Koszt. Najtańsze zaczynają się od 200zł, czasami Biedronka wrzuca je taniej.
- Zapewne twój pierwszy tablet nie będzie posiadał ekranu, więc będziesz musiał się przyzwyczaić do zupełnie innego wodzenia wzrokiem - za kursorem, a nie za końcówką ołówka.

Na rysunek digi poświęcę więcej w osobnych artykułach.

Macie zadanie domowe albo sklep plastyczny albo sklep komputerowy (bądź Allegro). Co Ci szkodzi? Spróbuj, może uda mi się przekonać, że jest to warte zachodu :)

I teraz pytanie do Was, które poniekąd zdefiniuje kolejne artykuły, kogo interesuje rysunek tradycyjny, a kogo cyfrowy?