Cała prawda o pięknych reklamach iPhone'a | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Cała prawda o pięknych reklamach iPhone'a

Opublikowano 1 miesiąc temu - 3


Czy kiedykolwiek byłeś drogi czytelniku rozczarowany, że aparat fotograficzny w Twoim telefonie, nie robi aż tak dobrych zdjęć czy filmów jak te, które widziałeś w materiałach promocyjnych?

Ja również, ale to nie przeszkadza producentom w tworzeniu takich reklam. „Shot on iPhone” to akcja mająca promować właściwości fotograficzne smartfonów od Apple, prezentująca jak piękne obrazy można uzyskać w kinowym wręcz stylu, korzystając z aparatu w produkowanych przez nich telefonach.

Wydawać by się mogło prawie niewiarygodne, że te kadry zostały uchwycone za pomocą malutkiej kamery smartfona. Czyli można? Według mnie jak najbardziej można, ale pamiętać trzeba, że to nie aparat sam w sobie wykonuje zdjęcie.

Potwierdza to jedno krótkie zdanie umieszczone pod koniec filmiku, widzimy szary napis "Additional equpment and software used". Co to dokładnie oznacza? Po pierwsze, dodatkowy sprzęt.

Może to być zwykły statyw, może to być bardziej zaawansowane urządzenie stabilizujące pokroju gimbala, ale cel jest jeden - stabilne ujęcia. Dzięki nim obrazy wychodzące z urządzenia wyglądają o wiele bardziej profesjonalnie, nawet jeśli kręcone byłyby starszym sprzętem. Co więcej?

Rigi, dodatkowe obiektywy, soczewki i filtry to "standardowe" dodatki dla profesjonalistów. Niektórych scen widocznych na wideo nie da się, tak po prostu wykonać trzymając w ręku sam telefon np. ujęcie z pszczołami, ponieważ z tego, co się orientuję aplikacja kamery smartfonie Apple, nie pozwala na manualne ustawianie ostrości, a tam było takie ewidentnie ustawione. Chyba że to jakiś nieznany mi trik.

Apple przesadza? Wystarczy spojrzeć kilka lat wstecz na Nokie.

Kultowa Nokia N8 - a tu pełen zestaw akcesoriów. Nie fair?  Trzeba przyznać, że pokazane na tym konkretnym wideo promocyjnym od Apple ujęcia wyglądają naturalnie i jestem prawie pewien, że były wykonywane na zbliżonym do standardowego statywie z uchwytem na smartfon i ewentualnie paroma soczewkami, bo co jak co, ale aparaty w dzisiejszych smartfonach działają sprawnie w prawie każdych warunkach dzięki jasnym obiektywom, a jedyną niedogodnością jest brak trybów manualnych.

No i po drugie, oprogramowanie i triki z nim związane.

Dobre ujęcie to połowa sukcesu, a odpowiednia edycja to kolejne szlify prowadzące do perfekcji. Nie mówię tu tylko o color gradingu, czyli poprawianiu kolorystki ujęć, a o ich spowalnianiu w efekcie czego uzyskuje się o wiele bardziej profesjonalnie wyglądające filmy. Nie bez powodu smartfony Apple potrafią kręcić wideo w 120kl/s, które można spowolnić nawet kilkukrotnie bez straty płynności obrazu.

I jeszcze po trzecie, co zahaczyłem na początku, gdyż to w zasadzie jest najważniejsze. To nie sam aparat czy dodatkowy osprzęt spowoduje, że zdjęcie, czy film będzie wyjątkowe. Nie będzie tak, że po zakupie najnowszego iPhone'a będziecie robić takie zdjęcia. To miejsce, czas, w którym będzie wykonywane, ma znaczenie. Dodatkowo liczy się światło, a tego w plenerze często jest pod dostatkiem i takie właśnie ujęcia otrzymujemy, piękne widoki, przemyślane kadry wykonywane przez profesjonalistów i nie byle jakiej jakości sprzęt, jakim niewątpliwie jest aktualnej generacji iPhone.

Tak więc pamiętajcie, to tylko reklama, a iPhone to nie jedyna recepta na udane zdjęcia, bo na rynku dostępne są telefony z nawet lepszymi aparatami, choć trzeba przyznać, że marketing Apple ma pierwsza klasa.