Byłem pewien, że klawiatura od Apple nie ma sobie równych, póki nie dostałem w swoje ręce Logitech K810 - recenzja | DailyWeb.pl

Byłem pewien, że klawiatura od Apple nie ma sobie równych, póki nie dostałem w swoje ręce Logitech K810 - recenzja

Opublikowano 9 miesięcy temu - 3


Klawiatura to akcesorium do komputerów, które z pewnością przechodzi teraz swój renesans. Powstają różne cuda, dedykowane graczom, inne dedykowane osobom, które hurtowo tworzą treści. Ja zdecydowanie należę do drugiej grupy i ponad wszystko cenie sobie komfort pracy z tym urządzeniem wskazującym. Po wielu moich testach i ulubionych zestawach, skończyłem ostatecznie z klawiaturą od Apple i po kilku tygodnia korzystania, z wielką satysfakcją stwierdziłem, że nie ma szans, by inny producent był w stanie przebić komfort pracy na niej. Do czasu, kiedy otrzymałem do testów Logitech K810.

Ostrzyłem sobie zęby na ten model już jakiś czas. To co najbardziej przyciągało do niej, to jeden mały drobiazg na który Apple się nie zdecydował: podświetlenie. Funkcja, która mogła okazać się killer-ficzerem, zostawiając konkurencje w swoim segmencie w tyle, albo bubel, który spowoduje, że przez niską żywotność baterii, trzeba będzie bezprzewodową klawiaturę trzymać na kablu.

Czy te obawy były zasadne, czy było zgoła odmiennie? Zapraszam do recenzji Logitech K810.

Opakowanie

W opakowaniu żadnych cudów, tylko właściwie to co niezbędne. Czyli paka instrukcji i kabel do ładowania klawiatury, co do którego miałem obawy, że będzie najlepszym przyjacielem klawiatury.

Oczywiście nie zabrakło folii na samej klawiaturze, której zdejmowanie zawsze powoduje ogromną satysfakcję. Tutaj nie ma co się oszukiwać, sposób zapakowania czerpany garściami od Apple. Jak to jednak mówią, wielcy kopiują, najwięksi kradną. Zostawmy jednak samo pakowanie, bo bohaterem jest sama klawiatura.

Gabaryty i wykończenie

Zacznynając od danych technicznych, to prezentują się one następująco:

Wysokość: 10.0mm

Szerokość: 287.0mm

Głębokość: 127.0mm

Waga: 337.0g

Sprowadzając jednak gabaryty do wartości mniej formalnych, to klawiatura jest niewielka, pozbawiona klawiszy numerycznych i z wciśniętymi strzałkami, które to mogą powodować frustrację, ze względu na ich wielkość. Ja jednak przyzwyczajony do analogicznego rozwiązanie od klawiatury Apple, nie miałem właściwie żadnych problemów z adaptacją.

Oczywiście porównanie klawiatury od Apple z Logitech K810 musi się skończyć sromotną przegraną tej pierwszej. Wszystko przez to, że Logitech napędzany jest wbudowanymi akumulatorami, przez co zyskuje on mocno na wysokości.

Po pierwszych zachwytach nad K810, miałem obawę, że kąt nachylenia klawiatury dla moich nadgarstków będzie za mało wystarczający. Niestety na samej obudowie nie ma żadnej możliwości regulowania jej nachylenia. Co ciekawe, po kilku tygodniach pracy, nawet nie zwróciłem uwagi, że pracuje pod innym kątem, więc obawy były nieco na wyrost.

Klawiatura jest naprawdę lekka, więc jeśli ktoś chce stosować ją jako mobilną dla chociażby tabletów, z pewnością nie odczuje jej obecności w plecaku, na pewno nie ze względu na jej wagę, wynoszącą nieco ponad 300 gramów.

Klawiatura wykończona jest szczotkowanym aluminium, zaś za przyciskami funkcyjnymi znajdującymi się w górnej części jest wysoko połyskujący plastik. Całość komponuje się smacznie, jednak na samym plasitku jak to zwykle bywa, szybko gromadzi się kurz, który koli w oczy. Ot charakterystyka zastosowanego materiału.

Klawisze

Jak chwali się producent, klawisze to nie lada gratka. Otóż wszystkie znaki były wycinane laserowo, by zapewnić jeszcze większą precyzję i odporność na potencjalne ścieranie. Trzeba przyznać, że wyglądają na naprawdę wytrzymałe, sprawiają fenomenalne wrażenie.

Ich sprężystość jest nieco mniejsza niż w przypadku klawiatury Apple, ale to absolutnie drobna różnica i ciężko rozpatrywać to w kontekście zalet czy wad, wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji.

Klawisze mają także profilowanie, gdzie palec idealnie wpada do delikatnie wytworzonej niecki. Nie zauważyłem także żadnych problemów z wciskaniem klawiszy na ich skraju. Klawisz bez żadnych problemów wciskany jest na całej powierzchni.

Gniazda/przyciski

Tu żadnej magii nie ma, tylko to co potrzebne. W górnej części K180 znajdziemy port do ładowania - micro USB. Z prawej strony urządzenia mamy włącznik urządzenia, a u spodu znajdziemy przycisk do łączenia się z urządzeniami poprzez Blueetooth.

Po rozpakowaniu klawiatury nie miałem żadnych problemów z podłączeniem jej do mojego Macbooka, wykrył i momentalnie uruchomił, mimo to że jest to klawiatura (ze względy na układ klawiszy) dedykowana do urządzeń z Windows. Na rynku dostępna jest także klawiatura dla MacOS z właściwym ułożeniem klawisza CMD czy klawiszami funkcyjnymi.

Co ciekawe, po kilku godzinach pracy nie miałem najmniejszego problemu z dopasowaniem się do klawisza ALT przy polskich znakach, ale nie wynika to pewno od klawiatury, tylko z faktu, że na codzień pracuje na Windowsie i macOS.

Komfort pracy

Jestem fanem pierwszego wrażenia. Klawiatura we wszelkich recenzjach, omówieniach, które widziałem, sprawiała wrażenie, bardzo dobrej jakościowo i bardzo wygodnej. Pierwsze wrażenie było bardzo właściwe.

Przez kilka tygodni używałem klawiatury po kilka godzin, każdego wieczora. Po tym czasie nie mam potrzeby powrotu do klawiatury Apple i w zasadzie przez zastosowanie podświetlenia, które jest dla mnie bardzo komfortowe, najchętniej porzuciłbym applowskie rozwiązanie. Na pewno jednak dla egzemplarza dedykowanego macOS.

Klawisze sprawiają wrażenie lekko gumowanych, przez co palec się nie ślizga po klawiszach (efekt bardziej dotkliwy w przypadku klawiatury Apple). Tworzenie długich tekstów czy mejli jest naprawdę komfortowe, a ja właściwie nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do wygody pracy. Brawo Logitech.

Żywotność pracy na baterii

To właściwie serce całej recenzji. To właśnie samego podświetlenia byłem najbardziej ciekawy. W końcu żywotność pracy na baterii to sprawa kluczowa dla urządzenia takiego jak klawiatura. Byłem przekonany, że po kilku dniach pracy trzeba będzie ustrojstwo ładować, co skończy się tym, że kabel do ładowania pozostanie tam na stałe. Tym samym zamieniając klawiaturę bezprzewodową w przewodową.

Jestem w szoku, jak bardzo się myliłem.

Pracuje na klawiaturze od prawie trzech tygodni, właściwie każdego wieczora korzystając z niej średnio po kilkadziesiąt minut. Do dnia napisania recenzji nie była ona ładowana, a dioda nawet nie sygnalizuje takiej potrzeby. Drogi Logitech, zaimponowaliście mi.

Z wielkim zainteresowaniem będę obserwował, kiedy w końcu bateria będzie miała dość, jednak po niespełna trzech tygodniach umiarkowanego korzystania, nie udało się rozładować baterii.

Podświetlenie

Było o żywotność baterii, a jak sprawdza się funkcja, która z niej korzysta najbardziej? Gdybym miał napisać możliwie najkrócej: świetnie.

Podświetlenie ma trzy tryby mocy, zależnie od potrzeb dopasowuje się automatycznie do jasności otoczenia lub można samemu regulować dedykowanym klawiszem.

Podświetlenie działa na poszczególny klawisz, rozświetlając go wkoło jak i sam znak alfanumeryczny. Pracowałem głównie wieczorami przy średnim natężeniu światła, a podświetlenie robiło kawał dobrej roboty, zwiększając komfort pracy.

Wszystkie klawisze podświetlone były równomiernie i bardzo wyraźnie. To dość zaskakujące, ale eksperyment z podświetleniem klawiatury bezprzewodowej można uznać, że absolutnie udany.

Trzy w jednym

Dużym atutem K810, który podkreśla producent jest jej uniwersalność. Urządzenie można podłączyć do trzech niezależnych urządzeń i wygodnie między nimi się przełączać za pomocą dedykowanych przycisków zlokalizowanych w lewym górnym rogu urządzenia. W trakcie testów i przełączania się miedzy iOS a macOS nie miałem żadnych zastrzeżeń, wszystko działało jak powinno.

K810 a klawiatura od Apple

Różnica pracy jest właściwie znikoma. W przypadku klawiatury Apple skok poszczególnego klawisza jest nieco bardziej sprężysty, gdzie w przypadku K810 jest nieco bardziej płaski. W Apple nie mamy profilowania, które w K180 jest i sprawia wrażenie bardzo komfortowego. Jest także uczucie gumowania klawiszy, przez co palec nie ma prawa się ślizgać po powierzchni klawisza. Oddając uczciwość klawiaturze Apple, mimo że tam sam materiał klawiszy sprawia wrażenie bardziej plastikowego, to obsuwania palców po jego powierzchnie nie sprawiał problemu.

Jest jednak różnica, zauważalna na korzyść K810 - podświetlenie. To czego u Apple brak, to funkcja, która z pewnością będzie rozstrzygać dylematy przed zakupem, pt. którą klawiaturę wybrać.

Podsumowanie

Jak to wszystko sprawnie podsumować? Otóż w moich oczach Logitech udowodnił, że można mieć świetną, bardzo komfortową, bezprzewodową klawiaturę z funkcjonalnym podświetleniem. Kawał dobrej, jakościowej roboty, do której nie ma większych zastrzeżeń.

Ja po tej recenzji wiem, że kolejna moja klawiatura będzie pochodziła ze stajni Logitech, bo jest ona zwyczajniej bardziej funkcjonalna i tak samo wygodna jak ta od Apple i mimo, że do najtańszych nie należy (355zł), to warta jest swoich pieniędzy. Wszyscy Ci, którzy cenią sobie komfort pracy, będą z niej zadowoleni jak ja. Z wielkim bólem, będę musiał ją po testach oddać, ale odnoszę wrażenie, że rozłąka nie będzie trwała długo.

Gorąco polecam, kawał świetnego produktu, zdecydowany znak jakości DailyWeb.


Darmowa wysyłka!

Wyżej recenzowaną klawiaturę Logitech K810 można  kupić u naszego partnera Media Arena!

Kod na darmową wysyłkę: dailyweb (Kod ważny do 30 kwietnia 2017)