Była szansa na sequel "Kosmicznego meczu". Nie zgadniecie, kto miał zagrać główną rolę!

Była szansa na sequel "Kosmicznego meczu". Nie zgadniecie, kto miał zagrać główną rolę!

Opublikowano 24.01.2019 21:38 -


Uwielbiany przez rzeszę dzieciaków w latach 90. film „Kosmiczny mecz” („Space Jam”) miał szansę na kontynuację. W roli głównej Michaela Jordana miał zastąpić inny, choć również dobrze znany sportowiec.

Kto urodził się w latach 90., ten na pewno pamięta „Kosmiczny mecz”. Ja i moi koledzy znaliśmy ten film na pamięć — oglądaliśmy go kilkukrotnie w kinie oraz niezliczoną liczbę razy na kasetach VHS. W połączeniu kreskówek „Looney Tunes” z postacią najlepszego koszykarza na świecie, mimo głupkowatej fabuły i durnych gagów, było coś niezwykłego.

Po latach za sprawą jednego tweeta okazało się, że wytwórnia Warner Bros. planowała sequel swojego hitu. W roli głównej, zamiast Michaela Jordana, miał wystąpić... Tony Hawk!  To właśnie on zdradził ten sekret na swoim Twitterze.

„W 2003 roku poproszono mnie o spotkanie z Warner Brothers w sprawie nakręcenia filmu o roboczym tytule Skate Jam” — zdradził znany sportowiec. Był to okres „wielkiego powrotu” słynnych kreskówek zaplanowany przez wytwórnię, ale film „Looney Tunes znowu w akcji” okazał się klapą, więc pogrzebano pokrewne projekty.

Trudno mieć za złe Warner Bros., że nie wykorzystali potencjału drzemiącego w „Skate Jam”. W końcu wytwórnia to firma jak każda inna, a nie ryzykuje się kolejnych projektów w tym samym duchu, jeśli poprzednie nie wypaliły. Z drugiej strony mój wewnętrzny dzieciak, który grał we wszystkie THPS i uwielbiał „Kosmiczny mecz” każe mi myśleć, że byłby to najlepszy film w historii.

Jesteśmy na #IFA2019 - zobacz naszą relację