Budżetowe słuchawki, które pozamiatają? Poznajcie Jays f-Five True Wireless - pierwsze wrażenia

Opublikowano 14.10.2020 11:01 -


To, że wszyscy producenci zwariowali na punkcie słuchawek TWS, to już chyba wszyscy wiemy. Naturalną koleją rzeczy w takiej sytuacji jest to, że właściwie co drugi sprzęt, który trafia w moje ręce, to właśnie słuchawki typu True-Wireless i w sumie dobrze mi z tym, bo robie sobie naprawdę dobry pogląd na to, co warto kupić na rynku w tej kategorii sprzętu, a czego raczej unikać. Jays f-Five True Wireless zapowiadają się jako te, które będą reprezentować tę pierwszą grupę i będą to robić bez żadnych półśrodków. Oto kilka pierwszych wrażeń.

Nasza przyjaźń z marką Jays trwa właściwie od ubiegłorocznej IFA 2019, na której mieliśmy okazje się poznać z przedstawicielami marki. Pomijając wszystkie uprzejmości, filozofia Jays, by dostarczać maksymalnie dobry produkt, za maksymalnie niską cenę, nie jest tylko wyświechtanym sloganem. Wiemy o tym doskonale, bo testowaliśmy na DailyWeb już kilka ich sprzętów, jak np. JAYS q-Seven Wireless ANC, Jays s-Go One, czy chociażby słuchawki TWS, od których zaczęliśmy przygodę z marką Jays: JAYS m-Seven True Wireless. W każdym z tych produktów jakość dźwięku stała na bardzo przyzwoitym poziomie, a cena nie zabijała. Czy z nowymi Jays f-Five True Wireless, będzie podobnie? Zapowiada się, że tak.

Jays f-Five True Wireless - król budżetowych słuchawek TWS?

Słuchawki, kiedy do mnie dotarły od razu przeszły test, na którym budżetowe konstrukcje zawsze się wykładają: czyli rozmowa telefoniczna. Zadzwoniłem do mojej małżonki, by ustalić, jak bardzo źle mnie słyszy (normalnie korzystam z AirPods Pro). Co ciekawe, moja żona zapytana jak mnie słyszy, odpowiedziała, że normalnie, standardowo, może nieco ciszej niż zwykle. A komu jak komu, żonie trzeba wierzyć. Zawsze.

IMG 9129

Kiedy powiedziałem jej, że rozmawiam przez nowe słuchawki, powiedziała, że różnica jest oczywiście przez wspomnianą głośność, ale w pozostałych aspektach bez zarzutów. A to ciekawy wyznacznik pierwszych testów. Słuchawki zaskakująco grają równie dobrze, jak na konstrukcję, którą raczej trzeba uznawać za rozsądną budżetowo. Czeka mnie porównanie ze Skullcandy Indy Fuel, które ostatnio opisywałem i z których korzystam cały czas, jeżdżąc kilka razy w tygodniu rowerem. Na pierwszy rzut oka, różnicy w jakości dźwięku nie zauważyłem.

IMG 9131

Wśród wszystkich tych superlatyw, gdzieś oszczędność pieniędzy musiała zostać zrealizowana. Jays zdecydowanie ciął koszta na jakości produktów i tego nie da się nie zauważyć. Słuchawki są bardzo lekkie, opakowanie niestety sprawia wrażenie lekkiego i dość tandetnego, ale w czym to przeszkadza, skoro i tak schowane jest w kieszeni? Słuchawki są bardzo lekkie, na tyle, że swoją wagą także nie budzą wrażenia dobrej jakości.

jays f five true wireless

Całość zgrabnie opakowana, w zestawie standardowo z kablem USB-C (brawo Jays, to niestety smutna praktyka, że producenci sprzętu pakują port miniUSB). Żywotność baterii w słuchawkach przewidziana jest wedle informacji od Jays na 4 godziny, przy 16 godzinach muzyki przy ładowaniu z etui.

No to mówię: sprawdzam i biorę się za testy. Pełna recenzja wkrótce, ale czuję, że możemy mieć króla budżetowych TWSów i wcale nie będę zdziwiony.

Wieści z Rozładowani.pl