Jakiś czas temu w Microsofcie doszło do wielkich zmian. Na ich skutek Blizzard stracił nawet prezesa, ale nie na długo. Właśnie dowiedzieliśmy się, że za stery złapie wieloletni dyrektor Activision. I to jest naprawdę zła wiadomość.

Bardzo króciutkie przypomnienie, które musi się tutaj znaleźć. Na łamach naszego serwisu pisałem o niebywałych zakupach giganta z Redmond, który skusił się na dobrze znane przedsiębiorstwo. Walka była zażarta i trwała miesiącami. Koniec końców Federacja Komisja Handlu poległa, a brytyjskie organy klepnęły sprawę.

//dzisiaj na dailyweb

No i co? Teraz pozostaje zacząć robić wiosenne porządki. Dosłownie kilka dni temu w sieci pojawiły się informacje na temat konkretnych zwolnień w dziale gier Microsoftu. Sprawa była na tyle poważna, że aż Mike Ybarra ustąpił ze stanowiska prezesa. Jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Prawda? Była szefowa marki Call of Duty obejmie nowy fotel. I szczerze? Patrząc na kondycję tej kultowej już serii, to naprawdę dobra wiadomość nie jest.  

Johanna Faries zasiada za sterami. Blizzard z nowym prezesem!  

Krótkie wprowadzenie. Johanna Faries, czyli była dyrektor National Football League (tak, dobrze czytacie), dołączyła do Activision jako głowa e-sportu Call of Duty w 2018 roku. Dosyć ciekawie obrany kierunek rozwoju, nie powiem. W 2021 zaczęła nadzorować wszystkie sprawy związane właśnie z Call of Duty. Na chwilkę się tutaj zatrzymam, bo to dosyć ważna informacja.  

Microsoft 2

Kultowa już seria w mojej ocenia złapała dosyć konkretnej zadyszki. W ubiegłym roku mogliśmy podziwiać na mapach znaną artystkę, ponieważ Nicki Minaj trafiła do gry (Snoop Dogg również). Jakby to kulturalnie ująć, różowiutka postać – z niemniej różowiutką bronią – pasowała do gry jak piąte koło u wozu. Dodatkowo charakteryzacja artystki przyciąga uwagę chociażby przez skromny dekolt (kreatywności w tym za grosz). Nawiązanie do „grantów”? Tego akurat nie wiem, ale dam sobie rękę uciąć, że na niektórych gruby kaliber podziałał.    

Wystarczy tylko rzucić okiem na komentarze, które dosyć klarownie podkreślają upadek naprawdę fajnej serii. Pamiętam doskonale wspaniałe czasy spędzone ze starszymi odsłonami, gdy liczyła się naprawdę intrygująca historia. Dodatkowo fantastyczne starcia z kumplami na najpopularniejszych mapach przed telewizorem.  

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

Oczywiście problemów z najnowszymi odsłonami znalazłbym zdecydowanie więcej, ale nie o to chodzi. Mowa tutaj o osobie, która jest w dużej mierze za to odpowiedzialna. I właśnie ta osoba sięga za stery znanej firmy. Oczywiście, gdy doszło do połączenia z Acitivision w 2008 roku, nie zawsze było kolorowo. Bobby Kotick również potrafił wtrącać się w sprawy Blizzarda, co również skutkowało między innymi opóźnieniami znanej strzelanki.  

Activison, Blizzard i King to zdecydowanie różne firmy z różnymi grami, kulturami i społecznościami. Należy zauważyć, że sposób, w jaki Call of Duty daje coś graczom, może się różnić od zapierających dech w piersiach gier Blizzarda: każda z nich oferuje inne doświadczenie z rozgrywki, społeczności oraz odpowiednie modele sukcesu.

Słowa te pochodzą z maila od Faries do pracowników. Szczerze? Zaczynam martwić się jeszcze bardziej. Trzeba tutaj jednak wspomnieć o tym, że Blizzard ostatnio zaliczał bardzo dużo własnych wtop. Overwatch 2 okazał się czymś zupełnie innym od początkowych założeń, a Diablo IV do tej pory ma poważne problemy z utrzymaniem sporej liczby graczy.  

Chcecie dodatkowo się pośmiać? Faries na X napisała, że Diablo 4 jest częścią aktualnej rotacji gier – obok Call of Duty i Baldur’s Gate 3. Na szczęście autorka wpisu jest zaangażowana w robienie wszystkiego, co w jej mocy, aby pomóc firmie prosperować. Od razu człowiek może spać bezpieczniej. Idę kupić tę wiązankę.