Bezprzewodowe ładowanie samochodu, tym razem nie od Tesli

Bezprzewodowe ładowanie samochodu, tym razem nie od Tesli

Opublikowano 7 miesięcy temu -


W motoryzacji ostatnimi czasy sporo się dzieje właściwie tylko wokół aut elektrycznych. A gdy mowa o EV co większości przychodzi na myśl? Wózki golfowe, Melexy i Tesla. No może jeszcze Leaf.

Nie powiem, że nie interesuje się autami elektrycznymi. Chciałbym, po zakończeniu aktualnego leasingu, aby następnym autem był właśnie elektryk. Śledzę nowinki z tej dziedziny. Niedawno, w Szwecji otwarto testowy odcinek drogi do ładowania samochodów w ruchu. To brzmi fajnie tylko z nazwy :) Nie jest to ładowanie indukcyjne, bezprzewodowe. W drodze jest szyna, do której wolno jadący samochód się podłącza i doładowuje z mocą 50kW. Niektórzy śmieją się, że na nowo wymyślili trolejbusy.

Jak już przy bezprzewodowym ładowaniu jesteśmy. Od dawna w sieci dało się znaleźć informacje o wizji drogi, która ładowałaby EV po niej poruszające się bezprzewodowo. Taki dodatkowy pas, po którym z wolna poruszałyby się pojazdy, którym zabrakło mocy, aby dojechać do celu. Od dawna, czyli jakieś dwa lata, ale w sieci jest to już szmat czasu. Do takiego rozwiązania chyba jednak nam jeszcze daleko skoro zachwyt jest już zwykłą szyną ;)

Pi - ładowarka prawdziwie bezprzewodowa

Również jakoś dwa lata temu zaczęły pojawiać się doniesienia, że Google wraz ze swoją flotą autonomicznych samochodów również myśli o takim rozwiązaniu. I co? I rozwiązania od Google nie ma i autonomicznych aut też nie.

Na myśl o tym, kto mógłby być prekursorem w tym zakresie, przychodzi jeszcze jedna osoba. Elon Musk ze swoją Teslą. A jak. Przecież oni tak wiele robią dla popularyzacji elektromobilności. Wydaje mi się jednak, że straty, które powstają podczas bezprzewodowego przesyłania prądu, są zbyt duże aby można było ładować ...

Wtem BMW.

W 2017 roku BMW pokazało światu koncept swojej maty garażowej służącej ładowaniu baterii w 3.5h do pełna. W trzy i pół godziny. Do pełna. To byłoby genialne. Po części jest. Po części nie.

Jest genialne, ponieważ koncern z Monachium wprowadzi te ładowarki latem tego roku. Nie jest, ponieważ troszkę naginają marketingowo rzeczywistość, nie mówiąc wszystkiego :)

Ładowarka będzie przeznaczona tylko do modelu serii 5 -530e iPerformance. Jest to PHEV, czyli hybryda, którą możemy podłączyć. Ten samochód ma baterię o pojemności około 9.2kWh. Czyli taką Teslę model S 60, czyli najsłabszą w gamie posiadającą baterię 58,5 kWh ładowałoby się jakieś  22.5h - To już trochę dużo. Bateria we wspomnianym BMW starcza na papierze na około 30km. BMW działa w porozumieniu z Mercedesem i ich klasa S także ma mieć możliwość takiego ładowania.

I tutaj rozbijamy się o rzeczywistość. Jak daleko nam do samochodów elektrycznych, które zapewnią nam akceptowalny zasięg. W swoim samochodzie na baku średnio robię 950km. Byłbym w stanie przesiąść się do czegoś, co ma ~400 zasięgu, ale ładuje się szybko. Problemem jednak pozostaje technologia wytwarzania baterii. Nie myślcie że narzekam. Bardzo podoba mi się to, że firmy takie jak Tesla czy Nikola (ah te nazwy) wymuszają na starych graczach podjęcie rękawicy. Każdy z wielkich już nie tyle chce, ile musi się pokazać w tej grze. Poczynania BMW czy Porshe z ich Mission E obiecującym szybkie ładowanie (300km w 15 minut) napawają optymizmem.

Żadnemu pionierowi nie jest łatwo. Takie technologie trzeba przetestować w polu. Właśnie żyjemy w trakcie elektryczno-mobilnego okresu doświadczalnego zarówno jeśli chodzi o samochody, jak i małe, osobiste środki transportu.

Może jednak uda się za 2-3 lata wymienić auto na jakiegoś rozsądnego elektryka, co wszystkich życzę :)