ICANN uruchomiło system aplikowania o nowe rozszerzenia na początku tego roku. Uzyskanie własnego rozszerzenia domeny nie jest taka prosta, a przynajmniej tania. Po rejestracji w serwisie, należało odpowiedzieć na 5o pytań i wpłacić 5 tysięcy dolarów. Dodam, że to jednak nie koniec kosztów związanych ze złożeniem aplikacji, gdyż utrzymanie własnego rozszerzenia –  będzie kosztowało 180 tysięcy dolarów. Wydaje się być jasne, że nowe gTLD, to zabawa raczej dla dużych graczy.

Jestem niesamowicie ciekawy z jakimi domenami będziemy mieli do czynienia. Mam jednak pewne obawy związane z nowymi końcówkami. Czy wprowadzenie takiej ilości nowych domen, które z reguły nie będą dostępne dla zwykłych śmiertelników, nie spowodują śmietnika domenowego? Czy szary Kowalski będzie wstanie odróżnić jaka domena będzie adresem internetowym? Czas pokaże.