Od pewnego czasu publikujący treści w internecie i specjaliści od pozycjonowania zauważyli, że nagłówki w wyszukiwarce Google pokazują się w zmienionej, nieprzewidzianej formie. Teraz mamy oficjalne potwierdzenie: winnym jest nowy algorytm SEO.

Nie jest tajemnicą, że większość stron internetowych posiada (lub powinna posiadać dla lepszego pozycjonowania) tag „title”, w którym zamieszcza się nagłówki dla artykułów, podstron serwisów czy stron produktowych. To właśnie na podstawie tej informacji i opisu meta Google generuje wyniki wyszukiwania w swojej popularnej wyszukiwarce. W skrócie – autor nadaje stronie tytuł, a czytelnik na jego podstawie klika w link lub nie.

To już jednak przeszłość. Google potwierdziło w ostatnim wpisie na blogu centrum pomocy wyszukiwarki, że tytuły stron (artykułów, newsów, opisów produktów, itd.) są już teraz w dużej mierze generowane automatycznie. To rodzi szereg problemów, ale i potencjalnie może być, w ogólnym rozrachunku, korzystne dla użytkowników i tworzących treści.

Automatycznie wygenerowany przez algorytm nagłówek w wyszukiwarce Google
Kawa na ławę: w przypadku treści z DailyWeb kilka artykułów też przeszło automatyczny „lifting” nagłówka. Widać, że algorytm jeszcze się uczy 😉

Nowe automatyczne nagłówki w Google – co i jak?

Nagłówki generowane przez algorytmy działają w wyszukiwarce już od ok. tygodnia. Google tłumaczy zmianę tym, że ich nowy system lepiej nadaje tytuły stronom, wykorzystując do tego kontekst całego dokumentu, a nie tylko dane wprowadzone przez autorów. Chodzi tu przede wszystkim o wizualny aspekt stron – tekst, który użytkownik widzi zaraz po przejściu do docelowej witryny.

W generowaniu nagłówków brane są pod uwagę m.in. tytuł „główny wizualnie”, podtytuł pokazywany na stronie, treść w śródtytułach H1 i kolejnych, czy też inny tekst wyróżniający się wizualnie na tle całej treści na danej stronie. Wskazuje to zatem na prawdopodobny udział w tym procesie nie tylko algorytmów, ale i ukochanego przez duże G machine learning.

Co ciekawe, w tworzeniu nowych automatycznych title liczą się też podobno elementy takie jak zwykły tekst bez formatowania oraz, uwaga, tekst zawarty w linkach prowadzących do strony docelowej (tzw. anchor text).

Google wprowadza nowy nagłówek w wyszukiwarce

HTML już nie wystarcza Google’owi

Zautomatyzowanie procesu nadawania nagłówków wywoła pewnie nie lada frustrację u osób, które choć trochę zwracają uwagę na SEO w ramach swojej działalności w internecie. Trudno im się dziwić. Google argumentuje jednak, że systematyczne „wychodzenie poza prosty HTML” to proces, który trwa już od 2012 roku.

Tagi HTML po prostu nie zawsze są dokładne i korzystne dla użytkowników. Wśród takich nieprawidłowych tagów title Google wskazuje na następujące błędy:

  • za długie tytuły;
  • nagłówki wypchane frazami kluczowymi, bo osoby tworzące treści myślą, że przyniesie to lepsze pozycjonowanie;
  • całkowity brak tagu title lub bezsensowne powtarzanie tekstu w opisach (np. „Strona główna” zamiast opisu strony i każda podstrona opisana jako „Bez nazwy”).

Zamysłem nowego algorytmu jest właśnie to, aby inteligentnie rozwiązywał on takie błędy jak opisane powyżej.

– W niektórych przypadkach możemy dodać nazwę strony, gdzie będzie to pomocne. W innych, gdzie napotkamy np. wyjątkowo długi nagłówek, możemy wybrać jego najbardziej istotny fragment zamiast zaczynać od początku, ścinając bardziej istotne części opisu – pisze Danny Sullivan na blogu Google.

Czego szukaliśmy w Google 15 lat temu? Wyszukiwarka wspomina początki Google Trends

Czy jest się czego bać?

Osoby tworzące treści w internecie mogą teraz oczywiście poczuć strach, bo nie będziemy w stanie przewidzieć efektu naszej pracy – zaplanować wyglądu strony w wynikach wyszukiwania. Z obietnic Google wynika jednak, że raczej nie ma się czego bać.

Technologiczny gigant obiecuje, że optymalizacja w postaci nadawania m.in. odpowiednich tagów HTML to nadal pożądane przez wyszukiwarkę działania. Google zdradza, że spośród wszystkich informacji, jakie wykorzystuje do generowania wyników wyszukiwania tagi HTML stanowią mimo wszystko ponad 80%.

W oficjalnej informacji zawarto jednak ostrzeżenie, że nowe, automatyczne nagłówki nie zawsze mogą być jeszcze tak bardzo „inteligentne” jak chcieliby jego twórcy. Wszelkie uwagi można zgłaszać przez fora Centrum wyszukiwarki. Z czasem tego typu tytuły mają być coraz lepsze, ale już teraz ze wstępnych danych wynika, że są one chętniej klikane przez użytkowników. Może to zatem oznaczać zmianę na lepsze.

Czytaj także:

Google walczy z fake news. Chyba że na nich zarabia, wtedy są ok
Czy wiesz jak stworzyć blogowy wpis idealny? Część #1: Nagłówek