Atak hakerów na Canona skończył się utratą ogromnych ilości danych

Opublikowano 6.08.2020 14:43 -


Po niedawnych problemach Garmina tym razem to Canon zmaga się z kłopotami przez grupę hakerów. Firmie skradziono ponad 10TB danych swoich użytkowników.

Pod koniec lipca Garmin został zaatakowany przez hakerów i ostatecznie musiał zapłacić około 10 milionów dolarów okupu, by odzyskać dostęp do swoich usług. Firma przez kilka dni zmagała się z kłopotami w nawigacji czy synchronizowaniu danych w Garmin Connect. Niedawno też pojawiły się problemy z działaniem serwisu image.canon, w którym użytkownicy mogą przetrzymywać swoje zdjęcia czy przesyłać je z aparatu na komputer. Wtedy też utracono dane zarejestrowanych osób.

Gorrrrąco! Sony A7S III… przegrzewa się szybciej niż Canon EOS R5

Z nieba do piekła

Wczoraj natomiast Canon został zaatakowany przez kolejną grupę hakerską wykorzystującą ransomware. Maze zgłosiła portalowi BleepingComputer, że to oni są odpowiedzialni za obecną sytuację, ale zaprzeczyła jakoby wcześniejsze ataki na image.canon również pojawiły się z ich strony. Nie działają m.in. wewnętrzne komunikatory i systemy, emaile czy amerykańskie serwery. W chwili pisania nie ma jednak sygnałów, by atak rozprzestrzenił się na inne rynki - również Canon Polska działa bez zarzutu.

W notatce przesłanej do BleepingComputer Maze opisuje ultimatum, jakie otrzymał Canon - producent musi się skontaktować z hakerami w ciągu trzech dni, inaczej opiszą oni publicznie jak przedostali się do systemu. Po siedmiu dniach upubliczni z kolei wszystkie skradzione informacje - a jest tego około 10TB. Atakujący nie poinformowali jednak jakie to dane. Wiadomo za to, że "na ratunek" przygotowany jest klucz, za który trzeba odpowiednio zapłacić.

Lenco BTX-860BK – w moim rowerowym i spacerowym świecie sprawdziły się świetnie

BleepingComputer przypomina, że Maze jest odpowiedzialna za ataki (albo inaczej - przyznaje się do nich) na wiele potężnych firm, m.in. LG, XEROX czy lotnisko w San Antonio. Canon z kolei przyznał jedynie, że monitoruje sytuację, więc na tę chwilę nie ma większych komentarzy ze strony poszkodowanych. Sprawa nie powinna za mocno wpłynąć na sprzedaż sprzętu Canona, ale można się spodziewać reakcji giełdy - zazwyczaj tego typu ataki kończą się spadkiem wartości akcji. Jeśli dojdzie do ewentualnego wycieku wspomnianych 10TB danych... może być krucho. I to tak krótko po premierze genialnego EOS R5.

Wieści z Rozładowani.pl