Apple wprowadza system, który może zmienić całą branżę reklamową | DailyWeb.pl

Apple wprowadza system, który może zmienić całą branżę reklamową

Opublikowano 3 tygodnie temu -


Apple wprowadza ograniczenia w działaniu cookie. Czy to początek końca słynnego „ciasteczka”? Według zapowiedzi Apple, najnowsza wersja Safari (dostępna na IOS 11, a od 25 września także na macOS High Sierra) ma zawierać specjalny system ograniczający możliwość trackowania użytkowników za pomocą plików cookie.

Intelligent Tracking Prevention (ITP) ma na celu zwiększenie ochrony prywatności użytkowników w sieci poprzez automatyczne usuwanie ciasteczek. System, oprócz regularnego usuwania ciasteczek pierwszej kategorii (w ciągu 30 dni od naszego ostatniego pojawienia się na danej stronie) będzie także wykorzystywał specjalny algorytm do wykrywania i usuwania ciasteczek pochodzących od firm trzecich i służących śledzeniu naszego ruchu poza nią. W efekcie znacznie utrudnia on targetowanie użytkowników oraz znacznie zmniejsza skuteczność przekazu reklamowego.

Internet bez cookies — czy to możliwe?

Decyzja o wprowadzeniu ITP wywołała skrajne emocje, zwłaszcza wśród przedstawicieli branży reklamowej. Kilka organizacji, m.in. Interactive Advertising Bureau, American Advertising Federation oraz Association of National Advertisers, wyraziło swój sprzeciw wobec nowej polityce Apple, nazywając ją ’’sprzeczną z podstawami internetowej ekonomii’’ oraz sugerując, że producent sprzętu i oprogramowania działa na szkodę całej gałęzi gospodarki.

Jeśli śladem Apple podążą także inni twórcy przeglądarek, ograniczenie zasięgu cookies może raz na zawsze zmienić obraz internetu, jaki znamy. Oznaczałoby to konieczność przekształcenia całej branży reklamowej pod kątem nowych sposobów identyfikacji i śledzenia użytkownika. I, mimo że już teraz coraz częściej stosuje się rozwiązania typu „cookie-less”, takie jak chociażby „fingerprint”, trudno oczekiwać, że z dnia na dzień staną się one wiodącymi systemami trackingowymi.

Masz dość komunikatów o ciasteczkach? Mam dla Ciebie wtyczkę

Największe straty dotknęłyby nie tylko agencje reklamowe czy reklamodawców, lecz także twórców kontentu, dla których reklama display jest często jednym z głównych źródeł przychodów. Bardzo prawdopodobne, że w efekcie doprowadziłoby to do dalszego rozszerzenia płatnego dostępu do treści, więc w rozrachunku końcowym taka zmiana miałaby negatywne skutki także dla użytkowników.

W Polsce rewolucji (na razie) nie będzie

Jeśli chodzi o nasz rynek, wprowadzenie ITP będzie miało znaczenie wyłącznie symboliczne. Zasięg Safari w Polsce szacuje się na około 2% wszystkich odsłon w polskim internecie — dla porównania zasięg Chrome w tej kwestii to niemal 50% (dane Gemius za sierpień 2017). Rodzima branża reklamowa nie powinna więc odczuć z tego powodu strat, a przynajmniej jeśli chodzi o najbliższe miesiące. Nie można bowiem wykluczyć, że podobne systemy wprowadzą także konkurenci Apple, którzy będą chcieli udowodnić swoim użytkownikom, że i oni dbają o ich prywatność.

Choć taki scenariusz jest możliwy, wydaje się on raczej mało prawdopodobny. O ile Apple, jako firma nastawiona niemal wyłącznie na masowego użytkownika może pozwolić sobie na taki ruch względem reklamodawców, o tyle np. dla Google wraz z jego całym ekosystemem B2B takie posunięcie byłoby strzałem w kolano. Google już teraz staje się przekonać użytkowników, że informacje, jakie przekazują o sobie w efekcie ma na celu zwiększenie dostosowania oglądanych przez nich reklam, a w efekcie zmniejszenia ich emisji (patrz: AdSense User First). Wydaje się więc, że gigant z Mountain View znalazł dość zręczne wyjście z sytuacji, kładąc nacisk na korzyści, jakie mogą płynąć z ograniczenia prywatności.