Apple Watch 4 piękny jak go malują - czyli garść pierwszych wrażeń | DailyWeb.pl

Apple Watch 4 piękny jak go malują - czyli garść pierwszych wrażeń

Opublikowano 2 miesiące temu -


Moja stajnia sprzętów od Apple się powiększyła. W sumie z perspektywy czasu to nawet zabawne, że wylądowałem z Apple Watchem na nadgarstku, tym bardziej że jeszcze kilka lat temu głośno dawałem wyraz swojemu sceptycyzmowi. Oto porcja pierwszych wrażeń.

Zacznijmy od tego, że kupienie Apple Watch 4 graniczyło z cudem. Wszystkie egzemplarze wyprzedały się w dniu premiery. Na szczęście jednak, dzięki temu, że często podróżuję do Skandynawii, miałem okazję przymierzyć zegarek jeszcze przed ostateczną decyzją o jego zakupie. Obawiałem się bowiem, czy mój nadgarstek nada się na 44mm - w ten rozmiar celowałem.

Watch 3 42mm (po prawej) wygodniejszy niż Watch 4 44mm (po lewej)./Seb

Opublikowany przez DailyWeb Niedziela, 30 września 2018

Pierwsze wrażenia po przymiarkach u szwedzkiego operatora telefonicznego były... dziwne. Miałem wrażenie, że Apple Watch 3 jest wygodniejszy niż wersja 4. Przez chwilę rozważałem nawet zakup poprzedniej generacji, ale (jak się później okazało) problemem zaważającym na komforcie były najpewniej zabezpieczenia przyklejone do gadżetu, bo po ponownych przymiarkach już po premierze w kraju, urządzenie leżało na nadgarstku bardzo wygodnie.

Apple Watch 4 No to co? No to kupuję

Taki wyglądał plan, ale oczywiście zegarków było u Trójmiejskich dystrybutorów jak na lekarstwo. Standardowy problem. Ponoć w każdym z iStorów było kilkadziesiąt sztuk, które rozeszły się jeszcze przed południem (informacja od jednego z pracowników). Niestety, nie było wiadomo, co z dostawą. Tydzień później, wracając ze Szwecji, postanowiłem zadzwonić i okazało się, że mają cały jeden egzemplarz... w wersji Nike+.

Apple watch 4 - 44mm kupiony!

Następnego dnia byłem już posiadaczem Apple Watch 4 44mm we wspomnianej wersji Nike+ w kolorze space gray. Co ciekawe, nawet nie rozpatrywałem tej edycji, ale w sumie, dlaczego nie. W końcu za tę samą cenę, a poza tym dodatkowa tarcza, aplikacja i... pasek z dziurkami.

Ten ostatni szczególnie mnie ucieszył, bo po przesiadce z Xiaomi Mi Band 3, miałem wrażenie, że nadgarstek pod szerokim paskiem oddychał raczej nie będzie. Opaska z edycji Nike+ przyszła z odsieczą.

Wszyscy o zegarku, a co z opaskami?

Zanim o samym zegarku, to chciałem zwrócić uwagę na domyślne gumowe opaski. Jak wspomniałem wyżej, obawiałem się o ich jakość. Okazuje się jednak, że zupełnie niepotrzebne. Są one naprawdę świetni wykonane, delikatne i zaskakująco wygodne. Piszę o tym, tylko dlatego, że to mój pierwszy zegarek, który mam od Apple i wcześniej nie miałem z podobnymi styczności.

Jeśli nie miałeś Apple Watch i rozważasz kupno wersji 4, czy jakiejkolwiek innej i zastanawiasz się nad rodzajem paska, to wiedz, że gumowa/silikonowa/sportowa opaska robi robotę. Będziesz zadowolony.

Tarcza zegarka — wszystko już zostało powiedziane

Po odpakowaniu skrzętnie opakowanych pudełek, w końcu dostałem się do samej tarczy. Ciężko silić się tutaj na bycie oryginalnym. Okiem laika, który nie miał wcześniej do czynienia z takim sprzętem — było wszystko to, do czego Apple przyzwyczaiło użytkowników. Atrakcyjne opakowanie, charakterystyczny zapach i oczywiście świetna jakość samego urządzenia. Po jego wyjęciu z etui i przejściu przez proces konfiguracyjny, na ekranie wylała się tarcza od Nike+. Na zdjęciach wygląda, jakbym nałożył fotoszopa, ale to tylko wizualna zmyła. Na żywo też prezentuje się jak przeróbka graficzna.

walkie-talkie!

Na pierwszy ogień poszło funkcja Walkie-Talkie. Genialna sprawa do prowadzenia rozmów w czasie rzeczywistym. Dokładnie w taki sam sposób jak to było na popularnych krótkofalówkach (dostałem takie na komunię całe wieki temu!). Fantastyczna zabawa i genialny bajer do wysyłania szybkich komunikatów innym użytkownikom Apple Watch. Jak dla mnie świetna sprawa!

Bateria w Apple Watch 4

Przez pierwszy dzień zegarek nosiłem właściwie cały czas uruchomiony, wiadoma sprawa — gadżeciarz nie odpuści. Na koniec dnia wylądowałem z 24% baterii. Nie wiem, jak będzie to wyglądało później, ale na razie rzecz dobrze rokuje, zapowiadając, że nie powinno być problemu z całodziennym korzystaniem z urządzenia. Dodam, że włączyłem mierzenie tętna, które dodatkowo wysysa baterię. Więcej testów baterii z pewnością opiszę we właściwej recenzji.

niewolnik powiadomień

Jedyna obawa, którą mam to to, że stanę się niewolnikiem powiadomień. Oczywiście za sprawą ustawień, można wszystko sprawnie powyłączać lub wybrać opcję klonowania ustawień z iPhone (świetna sprawa!). To, co był dla mnie nie lada zaskoczeniem, to tryb widowni, czyli funkcja, dzięki której tarcza nie włącza się podczas ruchu nadgarstka (wystąpienia publiczne itp.). Prawdziwym smaczkiem okazało się jednak narzędzie, którego celem jest wytrząsanie wody spod korony zegarka przy pomocy wibracji. Przydatna sprawa, jeśli chwilę wcześniej pływałeś z Apple Watch.

tarcze

Jeżeli chodzi o tarczę, to trudno powiedzieć tutaj w kontekście czwartej odsłony smartwatcha coś świeżego. Jeśli chodzi o nowe opcje wizualne, szczególnie te z buchającym dymem czy wodą, to... no, ładne, ale jestem sceptyczny. Żaden to dla mnie wielki ficzer, ot fajnie mieć, ale nie do końca rozumiem wielki zachwyt widoczny wcześniej, chociażby na oficjalnej konferencji producenta. Co więcej, uważam, że biała tarcza, którą widać na wielu materiałach promocyjnych, jest po prostu brzydka. U mnie ostatecznie skończyło się na banalnie prostych ustawieniach, nawet bez wykorzystania narożników.

Podsumowując: zapowiada się, że nowy gadżet zafunduje mi mnóstwo zabawy. Cena jest tutaj oczywiście czymś, co trzeba było przełknąć (jak to w przypadku Apple bywa), ale ostatecznie dostajemy jednak świetnej jakości produkt, który od początku użytkowania daje sporo frajdy. Jak w dalszej perspektywie czasu wypadnie zegarek, okaże się wkrótce. Swoimi spostrzeżeniami z pewnością podzielę się w pełnej recenzji. Najważniejsze, że w przyszłym tygodniu zaczynam testować zegarek do aktywności fizycznych, czyli czegoś, do czego właściwie został zaprojektowany. Jestem bardzo ciekawy, jak w ostatecznej ocenie wypadnie ta moja fanaberia o wartości niespełna 2100 zł.

Pełna recenzja Apple Watch 4 już jest. Zapraszam do jej przeczytania.