Można powiedzieć, że powstanie modelu iPhone 12 Mini jest jednym z przykładów, kiedy to Apple posłuchało się głosu klientów. Jest to bowiem model o podzespołach topowych, a przy tym nie wypcha nam kieszeni spodni. Czy nie takie były oczekiwania, wydawałoby się, wielu klientów tej marki, którzy oczekiwali następny iPhone SE? I tak, i nie. Sprzedaż jakaś jest, ale na tle modeli Pro, jest ona marginalna.

Weryfikacja planów

Apple przyjrzało się wynikom sprzedażowym w ramach weryfikacji mocy przerobowych fabryk produkujących ich urządzenia. Oczekiwania rynku nie pokrywały się z założeniami sprzedażowymi, co wymagało korekty. Efektem jest redukcja produkcji iPhone Mini o 2 miliony sztuk kosztem innych modeli.

Powodem tych ruchów był nadal wydłużony czas oczekiwania na dostawę pozostałych urządzeń do klienta docelowego. Średni czas dostawy modelu Pro wacha się pomiędzy 14 a 22 dni, co jest zdecydowanie za długo jak na urządzenie, które swoją premierę miało 3 miesiące. Z kolei wersja Mini nie osiągnęła nawet założonego minimum sprzedaży i jest dostępne przeważnie „od ręki”.

Lud się wypowiedział

Zatem jeżeli kiedykolwiek zaczniecie narzekanie, albo takowe usłyszycie, na wielkie telefony i brak wyboru w mniejszych urządzeniach, przypomnijcie sobie, że jest to nasza (klientów) wina. Chcąc zmienić podejście producentów urządzeń, powinniśmy zakupić iPhone 12 Mini albo wcześniej Samsunga S10e, aby udowodnić, że potrzeba takich telefonów jest realna. Prawda jest jednak taka, że znacząca większość z nas, nie przykłada aż takiej wagi do poręczności urządzenia i daje wolną rękę na powstanie takiego iPhone 12 Pro Max czy Samsunga S21 Ultra, który nie dość, że waży ponad 200 g, to jest tym, co nie dawno nazywaliśmy tabletem.