Apple przeprasza za obniżanie wydajności iPhone'ów. Ale czy na pewno?




Apple przeprasza za obniżanie wydajności iPhone'ów. Ale czy na pewno?

Opublikowano 29.12.2017 13:47 - 4


Zamieszania wokół starszych iPhone'ów, którym Apple obniża wydajność procesorów ciąg dalszy. Po ostatniej internetowej burzy, gigant zdecydował się zareagować i napisał list do użytkowników. Obiecuje w nim m.in. możliwość tańszej wymiany baterii w telefonach.

Afera z obniżaniem wydajności w starszych iPhone'ach (np. 6, 6s) wybuchła po publikacji postu przez jednego z użytkowników Reddita. Zauważył on, że po wymianie baterii w telefonie (iPhone 6s), jego wydajność wzrosła. Konkretnie chodziło taktowanie procesora. Przed wymianą smartfon działał wyraźnie wolniej.

Apple kilka dni później przyznało się do tego procederu, choć tylko w części. Tłumaczenie było takie, że, szczególnie po aktualizacji systemu iOS 11, firma chciała "zadbać" o starsze wersje iPhone'ów. Ich baterie słabo radziły sobie z niską temperaturą i z czasem miały coraz mniejszą pojemność, co prowadziło do niespodziewanego wyłączania się urządzeń. Aby tego uniknąć, ich wydajność podlega "zarządzaniu" - tak, żeby osiągnąć jak najdłuższy czas pracy.

Jednak wielu użytkowników nie było zadowolonych z takiego obrotu spraw i nadal czuło się oszukanych. Trudno im się dziwić - nie po to kupuje się smartfona za 2-3 tys. zł, aby po roku czy dwóch działał on już wyraźnie gorzej. Nawet jeśli ma to zapobiec szybkiemu wyczerpywaniu się baterii.

Dlatego gigant z Cupertino poszedł o krok dalej i opublikował list do posiadaczy starszych iPhone'ów. "Wiemy, że niektórzy z Was mogą czuć się zawiedzeni" - napisano w tekście. "Przepraszamy".

Twój iPhone zwolnił? Znam możliwe rozwiązanie

Apple zapowiedziało jednocześnie, że począwszy od ostatnich dni stycznia do końca 2018 r., będzie można wymienić baterię w iPhone SE, iPhone 6 i iPhone 6s w niższej cenie - 29 dolarów zamiast standardowych 79. I... to właściwie tyle. System iOS ma jeszcze dodatkowo informować o "stanie zdrowia" baterii, ale to przecież żadna pociecha dla osób, które już wiedzą, że ich telefon ledwo zipie. Czy to pod kątem wydajności, czy pojemności akumulatora.

Problem w tym, że firma z jabłkiem w logo nadal nie przyznaje się do obniżania wydajności swoich telefonów. Zastanawiająca dla mnie jest także słaba jakość baterii, których cykl życia wynosi tak naprawdę tylko parę lat. Na dodatek za wymianę na nową trzeba będzie zapłacić prawie tyle, co teraz w autoryzowanym serwisie. Koszt takiej usługi w dobrym serwisie to obecnie ok. 200 zł. A wątpię, że Apple zastosuje u nas bezpośredni przelicznik (jeśli tak by się jednak stało, to wymiana baterii będzie kosztować, według obecnego kursu, niewiele ponad 100 zł).

Jak sprzedawać telefon za 5000zł młodym ludziom - iPhone X

Sam posiadam iPhone'a 6s i, choć nie odnotowałem wyraźnych spadków wydajności, telefon muszę ładować już zazwyczaj co najmniej 2 razy dziennie (wcześniej to się nie zdarzało). I nie czuję się zbytnio usatysfakcjonowany odpowiedzią Apple. Baterię, tak czy owak, zamierzałem wymienić i zbytnio nie widzę różnicy w tym, czy zrobię to w serwisie Apple, czy innej firmy. Nie robi na mnie wrażenia też niższy koszt naprawy.

Zamiast tego wolałbym usłyszeć, że firma nie popełni już takiego błędu i kolejne urządzenia będzie projektować tak, aby go nie powtórzyć. Wtedy nie będzie już konieczności przepraszania i pisania listów do klientów.