Jesteśmy chwilę po premierze nowych urządzeń Apple, a dokładnie iPhone 13 wraz z wersjami Pro oraz iPad Mini 2021. Jeszcze kurz nie opadł po całej imprezie, a już pojawiają się pierwsze testy ujawniające szczegóły, o których Apple nie przywykło mówić.

Apple A15 Bionic

Gwiazdą dzisiejszego wpisu jest procesor zastosowany w najnowszych urządzeniach, czyli procesor A15. Już od dawna mówi się o tym, że nowe Apple iPhone 13 Pro uzyska (co się potwierdza) prawie 50-procentowy wzrost wydajności względem swojego poprzednika.

Różnica w wydajności wynika głównie z nowego układu GPU, a w mniejszej z mocy obliczeniowej CPU. To rozumiem i nie oczekuję, że Apple będzie podczas premiery wchodzić aż tak głęboko w szczegóły swoich układów.

iphone

Nie rozumiem jednak, jak można nazywać 3 różne układy CPU+GPU taką samą nazwą i wkręcać tym samym ludzi, którzy oczekują bardzo zbliżonej wydajności od iPada Mini (2021), iPhone 13 i iPhone 13 Pro.

Specyfikacja i półprawda

Na stronach głównych omawianych urządzeń widnieje tylko nazwa A15 i wytłuszczone procenty przyrostów wydajności względem swoich poprzedników. Dopiero kliknięcie w podstronę ujawnia szczegóły, które dużej większości umkną. Uproszczę to, umieszczając wycinki specyfikacji poniżej:

Jak widzicie, różnica pomiędzy iPhone 13 i iPhone 13 Pro to zaledwie 1 rdzeń układu GPU. Po takim opisie, jak myślicie, jak dużej różnicy w wydajności można się spodziewać? 25% w wydajności grafiki. CPU również wykazuje różnice, ale zdecydowanie mniejsze, bo 5%. Takie wyniki obrazują pierwsze testy wydajności. Zaskoczeni? To poczekajcie na iPad Mini 2021.

Różnica w specyfikacji iPhone 13 Pro i iPad Mini to 2 dodatkowe rdzenie o wysokiej wydajności oraz 4 zapewniające wyższą energooszczędność, GPU niby takie samo. Tu różnica brzmi na dużą, w rzeczywistości oznacza wydajność zbliżoną do iPhone 13. Zagubieni? Ja też. Testy wykazały również, że A15 Bionic w iPad został skręcony i jego maksymalne taktowanie jest niższe niż te znane z iPhone’ów. Dlaczego zatem nazywa się tak samo?

Mój wpis nie ma na celu piętnowania różnic pomiędzy urządzeniami na poziomie 5%, bo to może wynikać z innych pamięci RAM, czy rozdzielczości ekranu. Różnice 25% w wydajności grafiki, albo inne taktowanie to już jednak zmiany, które na rynku zawsze oznaczają odmienne nazewnictwo. Nie rozumiem zatem, czemu Apple robi ludzi w butelkę niczym producent tanich telefonów z Chin.