Apple Arcade na MacOS - gdzieś pomiędzy konsolą a graniem na telefonie

Apple Arcade na MacOS - gdzieś pomiędzy konsolą a graniem na telefonie

Opublikowano 17.10.2019 10:15 -


Dzięki ostatniej aktualizacji mojego MacBooka nareszcie mogłem przetestować subskrypcję z grami od Apple, czyli Apple Arcade. Pierwsze wrażenia mam pozytywne, choć nie obyło się bez kilku wtop.

Na początek będą pochwały. Usługa Apple Arcade jest przede wszystkim świetna wizualnie. I nie mówię tu o samych grach (choć tym uroku nie brakuje), ale o całym doświadczeniu — przejrzystej, ładnej zakładce w App Store, czytelnym interfejsie, łatwości obsługi. Gier na start jest ok. 50 i każdą z nich możemy przed pobraniem zobaczyć na krótkim zwiastunie z gameplayem lub przeczytać opis i dane techniczne. Potem wystarczy kliknąć "Pobierz" i za chwilę można grać.

Bez problemu udało mi się także podłączyć do laptopa mojego pada od Xboksa One, który z MacOS współpracuje jak każde urządzenie na Bluetooth. Duży szacunek dla Apple, bo nawet sam Microsoft lubi mieć problemy ze swoimi kontrolerami, a tutaj jest to proste i intuicyjne.

Zaskoczyła mnie też liczba ustawień (szczególnie graficznych) dostępnych w grach, choć należy podkreślić, że wszystko zależy od twórców danego tytułu. Ale np. w takim "Skate City" mamy do wyboru kilka rozdzielczości, poziom wygładzania krawędzi czy włączenie/wyłączenie V-Sync. Do pecetów daleko, ale jest to zdecydowanie więcej niż to, co znamy choćby z konsol czy smartfonów.

Apple Arcade — w co tu zagrać? 🤔

Nie ma się co oszukiwać — w przypadku tego typu usług najważniejsze są jednak gry. I w tym przypadku, przynajmniej na początku, nie czuję się zawiedziony.

Swoją przygodę zacząłem od "Skate City", czyli bardzo przyjemnej deskorolkowej zręcznościówki. Gra ujęła mnie klimatem, soundtrackiem i charakterystycznym stylem graficznym, ale, co najważniejsze, okazało się, że jest to pełnoprawna produkcja. Nie jest to półprodukt, jakich pełno wśród gier mobilnych, a raczej tytuł bliższy konsolom, zakładający postęp gracza i coś na kształt fabuły. Nie ma mikrotransakcji, jest za to wciągająca na długo, przemyślana rozgrywka.

Drugą produkcją, którą sprawdziłem, było "Agent Intercept" — gra akcji, w której poruszamy się niczym kaskader między pojazdami wroga, korzystając na przemian z pocisków i dopalacza. W tym wypadku mój entuzjazm nie był już tak duży, bo gra jest nieskomplikowana i moim zdaniem zbyt ograniczona, biorąc pod uwagę możliwości Arcade. To poprawny tytuł, ale oczekiwałem po nim więcej.

"Agent Intercept" to także pierwsza gra, w której odczułem techniczne zgrzyty. Najpierw okazało się, że przyciski w grze są opisane na odwrót w stosunku do sterowania na kontrolerze. Później mój MacBook musiał rozkręcić maksymalnie wiatraki i stał się nieznośnie gorący, mimo że tytuł graficznie nie jest specjalnie obciążający i "Skate City" na najwyższych detalach nie powodowało takiej reakcji komputera. Gra działała też w niższej rozdzielczości niż poprzednia i nie można było zmienić tego w opcjach. Ewidentnie zabrakło tutaj czasu na dobrą kontrolę jakości i ostatnie szlify.

Jest dobrze, ale może być lepiej 👍

Po pierwszych godzinach z Apple Arcade oceniam tę usługę bardzo dobrze, choć nie jest ona bez wad. Zauroczyła mnie przede wszystkim łatwość dostępu do gier — oprócz przyjemnego interfejsu cenne jest też to, że tytuły zajmują niewiele miejsca na dysku (od kilkuset megabajtów do kilku gigabajtów) i można w nie grać offline. Widać także, że produkcje stoją na wysokim poziomie artystycznym i twórcy starają się wyróżnić innowacyjnością na tej platformie. Będzie to atut szczególnie dla doświadczonych graczy, którzy przerobili już setki takich samych "strzelanek" czy wyścigów.

Natomiast dla mnie największą zaletą Apple Arcade jest jego wygoda. Komputer i tak noszę ze sobą, więc wystarczy do plecaka włożyć jeszcze pada i mogę grać w zasadzie wszędzie. Nie przepadam za sterowaniem na ekranach dotykowych, dlatego bardzo cenię sobie to rozwiązanie. Niestety nie wszędzie mogę mieć dostęp do "dużej" konsoli, a Arcade to możliwość pół godziny ambitniejszej rozgrywki np. w podróży czy w kolejce u lekarza. Nie jest to jeszcze pełnoprawna konsola, ale na pewno już nie bezmyślne, przepełnione mikrotransakcjami klikadełka na smartfony.

Wieści z Rozładowani.pl