Apple AirPods 2 - sprzęt, którego nigdy bym nie kupił, a jednak mnie zaskoczył - recenzja




Apple AirPods 2 - sprzęt, którego nigdy bym nie kupił, a jednak mnie zaskoczył - recenzja

Opublikowano 2 tygodnie temu -

Jeśli jesteście pierwszej krwi gadżeciarzami — a wierzę, że jesteście — to lista zakupowa wymarzonych sprzętów nie jest dla Was niczym nowym. Czy zastanawialiście się jednak przewrotnie, jakich sprzętów nigdy byście nie kupili? U mnie na czele byłyby Airpodsy od Apple. Miałem je jednak okazję przetestować i wiecie co? Szczerze mnie zaskoczyły. I to nie tylko ceną.

Innym sprzętem, który przychodzi mi do głowy, był Apple Watch. Od początku zarzekałem się, że to sprzęt, którego sobie nie sprawię; że jego możliwości są dla mnie zbyt małe, zwłaszcza w stosunku do ceny, jaką chce za nie Apple. Zgadnijcie jednak co? Przy czwartej generacji przełamałem się, sprawiłem sobie własny egzemplarz. Świetny gadżet, tym bardziej że moja małżonka ma również swój egzemplarz, co usprawnia komunikację między nami. Po pierwszych zachwytach przyszedł jednak moment refleksji i mój wrodzony pragmatyzm powiedział stanowczo: nie wykorzystujesz go w pełni, rezygnując z monitorowania aktywności fizycznych. Bez tego, jestem tylko niewolnikiem powiadomień. Nie zamierzam go sprzedawać, ale jeśli zabraknie mi do iMaca, którego kiedyś sobie sprawię, to na pewno poświęcę zegarek.

Drugim sprzętem z kategorii nie kupiłbym, są właśnie AirPodsy. To sprzęt, którego idea jest ciekawa (ładujące pudełko), ale którego cena zabija jakiekolwiek dla mnie zastosowanie. Tu oczywiście muszę podkreślić, że powyższe diagnozy są zbudowane jedynie na moich prywatnych potrzebach, a ja nie rozmawiam setek godzin miesięcznie przez telefon. Jeśli mam sprawy organizacyjne związane z DailyWeb, na których spędzam właściwie najwięcej czasu, jeżeli chodzi o wiszenie na słuchawce, to najczęściej dzwonię z auta, w trakcie trasy. Zestaw głośnomówiący sprawdza się świetnie, stanowi też świetne urozmaicenie trójmiejskich korków.

Nowe Airpods - dla kogo?

W zasadzie dziełem przypadku trafiły one w moje ręce. To zakup dla członka rodziny, a ja po prostu przy okazji miałem możliwość bliżej je poznać. Oczywiście podszedłem do nich z dużym dystansem, choć całkiem szybko się polubiliśmy. Miałem sporo obaw typu: pewnie za chwilę je zgubię, jakość dźwięku z pewnością jest koszmarna, na pewno będą wypadać z uszu. Większość z tych rzeczy się nie potwierdziła, co było w sumie dość zaskakujące.

Pudełko-ładowarka to naprawdę fajnej jakości plastik. Mechanizm zamykania pudełka jest oparty o magnes, więc pudełko domyka się samo. To samo jest ze słuchawkami, które są przyciągane magnesem do etui, co w efekcie daje wrażenie, że same wskakują na swoje miejsce. Drobiazg, a cieszy.

Mój model to opcja za 799 zł, czyli ze standardowym pudełkiem, bez możliwości ładowania indukcyjnego. Droższy model, wyposażony w taką opcję kosztuje 999 zł. Nikogo jednak ceny te nie powinny szokować. W końcu Apple zdążyło nas już do tego przyzwyczaić — jest koszmarnie drogo. Osobiście nie dopłaciłbym do opcji z indukcją, tym bardziej że są alternatywne i dużo tańsze pudełka z opcją ładowania bezprzewodowego.

Jeśli chodzi o same słuchawki, to są one naprawdę bardzo dobrej jakości, ale nie odróżniają się od tych, które w wersji kablowej znamy z zestawów dołączanych do telefonu. Prócz oczywistych różnic — braku kabla — i dopieszczenie słuchawek aluminiowym wykończeniem, z mikrofonem zlokalizowanym na ich końcach.

Słuchawka w uchu

Byłem bardzo ciekawy, jak słuchawki będą leżeć w uszach. W końcu to uniwersalny design, a ludzi i wariantów wielkości ucha jest pewnie setki milionów kombinacji, jeśli nie więcej. O dziwo po włożeniu słuchawki do ucha, okazało się, że nie dość, że jest całkiem komfortowo, to nie wiem, jak bardzo mocno musiałbym kręcić głową, by wypadły mi one z uszu. Przy normalnym użytkowaniu i moich uszach, nie ma mowy, by Airpodsy same z siebie wypadły.

Po testach mam większą obawę o zgubienie tego zgrabnego pudełeczka, które służy za ładowarkę dla słuchawek niż samych słuchawek. A jeśli już do pudełka przechodzimy... Konstrukcja tego gadżetu jest bardzo prosta — wspomniane magnesy oraz dioda informująca o tym, czy słuchawki się ładują lub są naładowane.

AirPods - a jak jakość dźwięku?

Jeśli nie macie złożonych wymagań (tzn. do tej pory słuchaliście muzyki na dołączonych słuchawkach do iPhona) co do słuchania muzyki, to AirPodsy przyniosą nieznaczną poprawę dźwięku. Ciężko mówić tutaj o dużych różnicach, niższe tony brzmią jakby nieco lepiej, ale różnica dla mnie jest naprawdę subtelna. Wiedziałem od początku, że muzyki słuchać na nich nie będę, bo jestem wielkim fanem słuchawek wokółusznych w każdej postaci, więc to nie urządzenie dla mnie. Jeśli rozważasz te słuchawki jako alternatywę do muzyki, to ja nie polecam. W tym budżecie ma się naprawdę szeroki wybór, także wśród niewielkich, bezprzewodowych rozwiązań.

Jeśli jednak chodzi o jakość rozmów, to jest tutaj fenomenalnie. Zawsze zachodziłem w głowę, jak to się dzieje, że te małe słuchawki w uszach kurierów, przedstawicieli handlowych, ludzi w ciągłym ruchu — tak dobrze zbierają dźwięk. Oczywiście nie jest to żadna kosmiczna technologia, tylko rozwiązanie znane od lat i AirPodsy, tutaj niczego nowego nie wprowadziły. Niemniej jakość rozmów jest naprawdę świetna. Gdy połączymy to z ich niską wagą i komfortem umieszczania ich w uszach, to mamy świetne narzędzie do rozmów.

Co ciekawe, gdy dzwoni telefon, to rozmowę przez słuchawkę możemy zacząć natychmiast po wyjęciu jej z pudełka. Gdy dołożymy drugą, dźwięk przełączy się sam. Nic niesamowitego, ot Bluetooth, ale działa to naprawdę sprawnie.

stukanie

Po sparowaniu AirPods z telefonem możecie także kilka drobiazgów skonfigurować. Prócz nazwy, możecie także zaprogramować gesty. AirPodsy obsługują nie tyle dotknięcie słuchawek, ile stuknięcie. Każda słuchawka może zachować się zgodnie z zadaną opcją. Ja ustawiłem sobie zatrzymywanie muzyki, a także uruchamianie kolejnego utworu.

Jeśli macie komputer od Apple, to można także bardzo sprawnie przełączyć się na AirPodsy wybierające ustawienia dźwięku.

AirPodsy — czy warto?

To najważniejsze pytanie. Czy jestem w stanie kupić coś tańszego? Oczywiście, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę cenę tych słuchawek (799/999 zł). Wybór w tym zakresie cenowym jest ogromny, nie tylko spośród tak małych słuchawek bezprzewodowych, ale w tym przedziale można kupić także bardzo rozsądne słuchawki wokółuszne. Te ostatnie to totalnie inny segment, ale dodałem dla referencji. Rzecz jasna mając AirPodsy, korzystacie ze wszystkich dobrodziejstw ekosystemu od Apple.

Jakość dźwięku w Airpods w kontekście słuchania muzyki dla mnie jest mizerniutka i na pewno niewarta wydawania takich pieniędzy. Jeśli jednak ktoś rozważa to rozwiązanie, bo dużo rozmawia, to jest to na pewno ciekawe rozwiązanie. Ja na pewno bym je rozważył, gdyby moja specyfika pracy wiązała się z częstym wiszeniem na słuchawce. Na pytanie, czy warto za podobny gadżet zapłacić 800 zł, musicie odpowiedzieć sobie sami.