Użytkownicy aplikacji Google Shopping (tak, okazuje się, że wciąż jest ich kilku!), po pobraniu ostatniej aktualizacji mogli spotkać się z przykrą niespodzianką. Ich oczom okazał się bowiem komunikat:

„Coś poszło nie tak. Aplikacja jest w tej chwili niedostępna, ale wciąż możesz dokonywać zakupów przez stronę shopping.google.com”

Niedługo po pojawieniu się pierwszych zgłoszeń na ten temat, Google postanowił oficjalnie zaadresować problem za pośrednictwem portalu 9to5Google. Jak dowiadujemy się z przesłanego oświadczenia, gigant zakończył wsparcie dla usługi zarówno w wersji iOS jak i Android. Aplikacja, która oficjalnie ma działać jeszcze do czerwca, dołączy tym samym do znakomitego grona Killed by Google. Lista aplikacji uśmierconych przez giganta w przeciągu ostatniego dwudziestolecia, zawiera aktualnie 227 pozycji, wliczając w to m.in. aplikację Muzyka Google Play czy platformę Google +.

Trudno dziwić się takiemu obrotowi sprawy. W ciągu 2 lat istnienia aplikacja Google Shopping została ona pobrana nieco ponad milion razy, co może i byłoby imponującym wynikiem, gdyby nie chodziło o Google. Przypomnijmy, że inne produkty giganta, jak chociażby Gmail od lat plasują się w czołówce najpopularniejszych aplikacji na świecie, bez względu na system operacyjny.

Nie oznacza to jednak, że sama koncepcja Google Shopping odchodzi w zapomnienie – przeglądarkowa wersja Google Shopping nadal działa i nic nie wskazuje na to, aby miała zostać dezaktywowana. Zakładka „Zakupy” w wynikach wyszukiwania, która służy do wyświetlania płatnych reklam produktowych (a od niedawna także wyników organicznych) także ma się świetnie i stanowi coraz istotniejszy element w portfolio reklamowych usług Google.

„Wszystkie funkcje, które aplikacja oferowała użytkownikom, są dostępne w zakładce Zakupy. Będziemy kontynuować budowanie funkcji w zakładce Zakupy i innych powierzchniach Google, w tym w aplikacji Google.” – dowiadujemy się z komunikatu Google dla 9to5Google

Wszystko wskazuje na to, że najważniejszy okazał się odpowiedni placement – szacuje się, że ponad 71% zakupów w sieci rozpoczyna się właśnie od użycia wyszukiwarki, więc uwzględnienie porównywarki produktowej w wynikach wyszukiwania stanowił strzał w dziesiątkę.