Aplikacja do rozbierania kobiet. Żałosne - to mało powiedziane...




Aplikacja do rozbierania kobiet. Żałosne - to mało powiedziane...

Opublikowano 27.06.2019 13:53 -


Czasami jest tak, że nie wiadomo co napisać, ale niestety trzeba to zrobić. Trzeba, bo niekiedy rzeczy są tak głupie, że niezbędne jest zwrócenie uwagi społeczeństwa na dany problem. Aplikacja, na jaką trafiłem, na pewien czas dość mocno mnie zamroczyła, a w głowie dźwięczy ciągle pytanie: co jest nie tak z tym chorym światem?

Może odpowiedź jest banalna, ponieważ tak naprawdę nie chodzi o świat, tylko o pewien, postrzelony gatunek, który wymyśla coraz to głupsze rzeczy na tej planecie. Nazwy tej aplikacji nie będę podawać, linków również, z czystej przyzwoitości. Mam ostatnie resztki sumienia. Co mnie w niej tak oburzyło? Rozbiera kobiety. Wystarczy.

Na informację o tym narzędziu trafiłem przypadkowo, bo nie jest ona niczym nowym. Pojawiła się już w marcu, z jednej strony to zaledwie trzy miesiące, ale w owych czasach jest to dość znaczący okres. Szczególnie jeśli mówimy o technologii. Aplikacja została wypuszczona na systemy Windows i Linux. Wykorzystuje ona dość pokaźną bazę roznegliżowanych zdjęć (ponad 10 000) w celu „rozebrania” kobiet, które mamy w pełnym ubraniu na swoich zdjęciach.

Już sam sposób, w jaki autorzy aplikacji pokazują możliwości jej wykorzystania, budzi moje skrajne emocje, od politowania po nerwy. Twórcy bowiem sugerują, że można zrobić fotkę kobiecie (na załączonej instrukcji jest ona na plaży), wrzucić takie zdjęcie do apki i otrzymamy tę samą kobietę, ale bez ubrania.

Oczywiście autorzy narzędzia wspięli się na wyżyny swoich umiejętności. Licząc na bardzo duże zainteresowanie, zapewne fanatyków tego typu rozwiązań, postanowili coś na tym zarobić. To coś to nie jest taka mała kwota, bo o ile sama aplikacja jest za darmo, to już za likwidację dość dużego znaku wodnego musimy zapłacić 50 dolarów. Baza zdjęć jest ogromna, jej pobranie uszczupli nasz dysk o ponad 2 GB. Według opinii osób, które pokusiły się o testy darmowej wersji, aplikacja działa dość sprawnie, ale nie radzi sobie już np. z długimi sukienkami u kobiet. AI nie daje po prostu rady.

Twórcy aplikacji o dziwo chcą pozostać anonimowi. Zapytani o powód stworzenia takiego narzędzia, odpowiadają lakonicznie „dla zabawy”. Dodają również, że wykorzystany został algorytm Pix2Pix, opracowany przez naukowców z University of California w Berkeley. Pierwotnie był on wykorzystywany do zamiany zdjęć czarnobiałych w kolorowe. Autorzy aplikacji zaznaczają, że zależy im na stworzeniu również męskiej wersji bazy zdjęć.

Twórcy najwidoczniej byli zmuszeni sami stworzyć aplikację, aby rozebrać jakąkolwiek kobietę. Czemu w tak krytycznym tonie wypowiadam się na temat aplikacji? Jeśli już ktoś na tyle nie rozumie problemu, to dwa argumenty: przede wszystkim szacunek do kobiet. Taki pomysł w ogóle nie powinien przyjść do głowy żadnemu twórcy, a już na pewno w aktualnych czasach, gdzie świadomość jest na tyle duża, że takie rzeczy są po prostu nieetyczne. Druga sprawa to możliwość wykorzystywania takiej aplikacji do nękania ludzi. Łatwo można sobie wyobrazić sytuację, że przerobione zdjęcia mogą być użyte jako element szantażu sfotografowanej kobiety. Owszem, bez aplikacji też można pobawić się w Photoshopie, ale to już wymaga jakichś umiejętności. W przypadku tej apki wystarczy opłata i fotka gotowa.