Analogowe wakacje, czyli jak porzuciłem cyfrową lustrzankę i kupiłem analogowego Nikon FE2

Opublikowano 26.07.2020 21:29 -


Moja wielka przygoda z fotografią zaczęła się jakieś 15 lat temu. Przez te wszystkie lata było sporo zwrotów akcji, wymian systemów, sprzedaży szklarni, kupna nowej, był też czas fotografii analogowej, do której właśnie wróciłem, kupując wymarzony aparat analogowy. Oto moja krótka historia analogowych (fotograficznych) wakacji z Nikonem FE2.

Pierwszym moim aparatem było Fuji Finepix S5600, a to tylko dlatego, że nie było mnie stać na lustro. Kilka pięknych lat z nim spędziłem, kilkadziesiąt tysięcy zdjęć, wszystkie skrzętnie schowane na dyskach, do których pewnie już nigdy nie wrócę. Dzięki temu sprzętowi poznałem świat fotografii ze wszystkimi niuansami, a przede wszystkim mogłem w praktyczny sposób swoją wiedzę szlifować. Zdobywałem doświadczenie.

Kiedy byłem już pewny, że świat fotografii, to mój świat, wiedziałem, że czas na pierwsze, prawdziwe lustro. Padło na Nikona D50 z obiektywem kitowym. Ten zestaw jak budżetowy by nie był, był przepaścią jakościową w porównaniu do poprzedniego Fuji. Pamiętam to piękne uczucie, pierwsze klapnięcie lustrem, ta fascynacja i radość z tego sprzętu. Nie przypominam sobie w historii, by któryś zakup dał mi tyle radości (może zakup wymarzonego motocykla w tym roku, było doświadczeniem dość zbliżonym ;) ).

IMG 8005

Kiedy Nikon wylądował w moich rękach, przepadłem dokumentnie. Zaraziłem znajomych, jeździliśmy na wieczorne ustawki w nieustalonym celu, a potem porównywaliśmy zdjęcia, kto zrobił najlepsze. Tak zrodził się projekt Cyfrowa Pukawka, który przez długi czas prowadziliśmy wspólnie, dając upust naszej wspólnej pasji. Piękne czasy, kiedy  wystarczył jeden telefon i szybka zbiórka, z reguły koło północy i podróż... przed siebie. Każdy z nas pracował, a ustawki były zawsze w dni powszednie. Niewyspanie w pracy było niczym, w porównaniu z satysfakcją ze świetnych fot, które udało się zrobić.

IMG 7945

Później złapaliśmy akredytacje na kilka fajnych imprez, mieliśmy także układ z jednym z ciekawszych klubów w Gdyni (pozdrowienia dla klubu Ucho), gdzie mogliśmy się sprawdzić w roli fotografów koncertowych i przy okazji wysłuchać ulubionych rockowych kapel na żywo. Były podróże foto, dalsze i bliższe, piękne czasy, pełne spontanicznych akcji, na które jako prawie 40 letni facet, teraz pewnie z trudem bym sobie mógł wyobrazić teraz ;-)

IMG 7896

W tych pięknych czasach był także powrót do korzeni fotografii, czyli jej odmianie analogowej. Wypstrykałem kilkadziesiąt przeróżnych rolek na wysłużonym Zenicie. Byłem zachwycony tym, jakie możliwości dawała ta klasyczna forma fotografii, nawet za cenę wszystkich tych trudności organizacyjnych (wywoływanie filmu, odbitki itp.). Miało to w sobie magię, kiedy zanim nacisnęło się spust migawki, człowiek się kilka razy zastanowił czy warto. Później już czekanie na efekty i te piękne emocje przy odbiorze skanów.

60490005 scaled
Zdjęcie na Fuji Superia 100 przeterminowanej o 12 lat.

Marzył mi się wówczas Nikon FM2. Klasyczna puszka, która będzie działać i pewnie po końcu świata. W pełni mechaniczny sprzęt, który nie potrzebuje baterii do działania. Jedynie napędza ona światłomierz, ale umówmy się, że to nie jest żaden problem. Ceny tego sprzętu były jednak dość wysokie, jak na moje możliwości finansowe w tamtych czasach. Zakup odłożony, by kilka lat później odpocząć od fotografii. Ekipa się wykruszyła, pomysły i ogólna chęć również. Zafascynowałem się video DSLR. Był to dla mnie kolejny krok w rozwoju, tym bardziej, że był on dużo bardziej skomplikowany i złożony. Ten etap trwa właściwie do dzisiaj, kiedy walczę z formatem video przy okazji video recenzji czy tworzeniu materiałów do domowego archiwum.

IMG 7911

Przez to że mój status w życiu się nieco poprawił, w stosunku do tego, gdzie byłem te kilkanaście lat temu. Realizuje wszystkie swoje pragnienia z tamtych czasów, na które nie miałem wówczas pieniędzy. Przy porządkach w szafie ze sprzętem foto, odnalazłem tony odbitek zdjęć, które zrobiłem Zenitem. Wszystkie te emocje wróciły, przypomniałem sobie jak wielka to była frajda. Postanowiłem, że czas kompletować zdjęcia w tym wymiarze klasycznym i uzupełniać album, niż trzaskać foty na dyski twarde, które później przepadną, bo tak najpewniej się stanie. Przypomniałem sobie o wymarzonym Nikonie FM2 i postanowiłem, że na wakacyjny urlop zabieram tylko swój analogowy aparat, który... zaraz kupię.

IMG 8004

Ostatecznie po wielu dywagacjach, poszukiwaniach i analizach, postanowiłem, że kupie Nikona FE2 zamiast wspomnianego FM2. Miał to jedną wielką przewagę na FM2, otóż dostępny czas 1/4000s, a to zmieniało w słoneczne dni bardzo wiele, jeśli chciało się mięć piękne rozmycie tła na zdjęciach portretowych, które co do zasady miały stanowić większość wszystkich zdjęć, które planowałem zrobić.

Oczywiście Nikon FE2 miał także przy tym swoje wady, bo migawka 1/4000 zasilana była już baterią, więc nie było mowy, by korzystać z tej funkcji bez zasilania. Bateryjki jednak dostępne dalej na rynku, a więc problemu żadnego nie ma, może prócz tego, że znalezienie tego modelu na polskim rynku to wielki trud.

IMG 8005

Poddałem się dość szybko i kupiłem wersje w idealnej kondycji od Pana Duńczyka z Niemiec poprzez eBay, który trudnił się sprzedażą takich sprzętów i miał doskonałą opinię. Całość operacji kosztowała mnie bagatela... 1100 zł. Miałem jednak w rękach sprzęt, który przez wielu był okrzyknięty jako najlepszy sprzęt foto z tamtych czasów (długo zastanawiałem się jeszcze nad Nikonem F3). Kiedy moja małżonka odkurzyła swojego Pentaxa, okazało się, że niestety jest uszkodzony. To było na tydzień przed urlopem, skończyło się... drugim Nikonem FE2, tym razem złapanym już w kraju za 800 zł, także w przyzwoitym stanie.

Pozostało kupno obiektywów. Nigdy nie było mnie stać Nikkory, to chociaż te analogowe sobie sprawię? Tak też zrobiłem, gdy tylko rozeznałem się, które warto mieć w przedziale: szeroki kąt, portret i coś blisko 100 mm. Kupiłem oba obiektywy od naszego Interfoto, mając świadomość, że pewnie trochę przepłaciłem, ale w moich rękach wylądował kultowy 50 mm f1.4 i 28 mm f2.8.

IMG 7890

Cały zestaw podróżował ze mną po Małopolsce, Bieszczadach i Podlasiu, by ostatnie zdjęcia wypstrykać na Mazurach i powiem Wam krótko: uczucie frajdy, satysfakcji wróciło. Nie wiem, na ile to zasługa zrealizowanych fotograficznych marzeń, powrotu do samej fotografii czy naprawdę genialnego sprzętu, który udało mi się kupić. Efekt jednak jest taki, że mam już kilkadziesiąt pięknych (w moim subiektywnym wrażeniu) zdjęć, które zasilą klasyczny album rodzinny i które będą oczkiem w głowie i stanowić będą piękną pamiątkę dla moich szybko dorastających dzieciaków.

IMG 7887

Wam także polecam, a swój eksperyment już wiem, że teraz poszerzam, nie tylko do urlopu, ale aparat towarzyszy mi przy każdej wyprawie rodzinnej, spacerze czy po prostu wyjściu razem z domu. Niesamowite uczucie niepewności, kiedy trafia na Twojego mejla informacja, że paczka zeskanowanych zdjęć czeka na pobranie z WeTransfer - wysłana przez lokalny sklep foto.

Gorąco Wam polecam przeszukać strych czy piwnicę Waszych dziadków i spróbować swoich sił z fotografią analogową, a tym którzy analogową lustrzankę mieli już w ręku, by odkurzyć sprzęt i spróbować się ponownie. Gwarantuje piękne emocje.

Wieści z Rozładowani.pl