Alternatywy dla Google Reader #2: recenzja Feedly | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Alternatywy dla Google Reader #2: recenzja Feedly

Opublikowano 4 lata temu - 1


Ten tydzień nie obfitował w ogromne ilości wpisów, niestety całość to sprawka cholernej grypy z która walczę na wszystkich frontach. Korzystając z okazji nieco lepszego samopoczucia, ten jeden wpis musi się pojawić, co by honoru zachować. Siły na przeglądanie RSSów brak, tym samym to doskonały moment by rozprawić się z Feedly, jako drugim narzędziem z cyklu alternatywy dla Google Reader. W części pierwszej była recenzja The Old Reader.

Feedly to było właściwie pierwsze narzędzie, którego spróbowałem po tym gdy okazało się że Google zamknie swój czytnik. Pierwsze wrażenie ponoć najważniejsze. Akurat w moim przypadku Feedly kompletnie nie przypadł mi do gustu. Krój czcionek, układ kompletnie nie przypadł mi do gustu. W zestawieniu do ogromnej prostoty GR, Feedly był kompletnie przekombinowany. Przez jakiś czas wisiał on jako plugin do przeglądarki jednak z niego nie korzystałem.

W końcu gdy sensownej alternatywy na horyzoncie nie było, a The Old Reader kazał czekać w kolejce na import ustawień, postanowiłem nieco się przymusić do korzystania z Feedly. Tym oto sposobem korzystam z niego od kilku tygodni, kompletnie zapominając o Google Reader. Wprawdzie F jest aktualnie tylko nakładką na GR, o tyle twórcy już zapewnili że narzędzie to będzie napędzane własnym silnikiem, co powinno usatysfakcjonować użytkowników przechodzącego do historii GR.

feedly_web

Cóż ciekawego w samym Feedly? Otóż pierwsza rzecz która mile zaskoczyła, to fakt że nie musiałem czekać niewiadomo ile na import swoich ustawień z GR. Ot zostały one wczytane od razu ( w przeciwieństwie do The Old Reader, gdzie musiałem czekać ponad tydzień). Kolejna rzecz, którą muszę zaliczyć Feedly na duży plus, to sama nawgacja między postami jak to było w GR (J i K - do przewijania wpisów). Do wyboru użytkownika są także trzy rodzaje widoku, od listy do wypisów artykułów. Dla każdego coś wygodnego, tak jak to było w GR.

Kolejną ogromną zaletą Feedly jest to, że znajdziecie go praktycznie na każdej popularnej platformie, zaczynając od pluginu w Chrome a kończąc na aplikacjach na iOS, Android czy nawet Kindle. Ja osobiście korzystam tylko i wyłącznie na desktopie, gdyż np. na tablecie nie wyobrażam sobie korzystania z czegokolwiek innego niż z Flipboard. Niemniej to kwestia zupełnie indywidualna, gdyż Feedly wygląda na iPadzie Mini naprawdę ciekawie (zdj. poniżej).

feedly_ipad

 

Interfejs Feedly na wszelkich urządzeniach jest naprawdę świetny. Stosunkowo prosty (nie aż tak jak w przypadku Google Reader ofc ;-) i przejrzysty. Nawet wąskie czcionki w nagłówkach przestają przerażać po kilku dniach. Z wad jakie odnotowałem, to mam wrażenie że niestety Feedly nie zawsze zaciąga automatycznie wszystkie niusy do kanału RSS. Często należy go przeładować ręcznie. W przypadku korzystania z Feedly przez przeglądarkę internetową, z pewnością docenicie responsywność szablonu. Dopasowuje się ona nawet do największych rozdzielczości ekranu.

Podsumowując niewiele mam do zarzucenia Feedly. Aktualnie jest to moje główne narzędzie do sprawdzania codziennej prasy i w sumie nie potrzebuje nic więcej do szczęścia. W moim odczuciu The Old Reader, którego opisywałem kilka dni temu nawet się nie umywa. Niemniej zobaczymy co będzie dalej, tymczasem gorąco polecam.

Z cyklu:

Alternatywy dla Google Reader #1: recenzja The Old Reader