Age of Wonders: Planetfall pojawia się po pięciu latach czekania

Age of Wonders: Planetfall pojawia się po pięciu latach czekania

Opublikowano 14.08.2019 11:11 -


„Age of Wonders: Planetfall” to najnowsza odsłona serii gier strategicznych, którą tworzy holenderskie Triumph Studios. Pierwsza część została wydana w 1999 roku. Natomiast trzecia, którą długo uważałem za najlepszą, pojawiła się na rynku 5 lat temu. Pół dekady, tyle fani musieli czekać na nową część. Czy było warto? Zadaję sobie to pytanie od kilku dni.

Myślę, że tak. Dla mnie „Planetfall” to najlepsza odsłona serii „Age of Wonders”. Nie ma tutaj żadnej rewolucji, pomysły z poprzednich części zostały po prostu udoskonalone. Triumph Studios stworzyło grę, która łączy w sobie elementy strategii 4X oraz gry taktycznej. Pierwszy element dotyczy zarządzania zasobami, rozbudowy miast oraz szkolenia jednostek. A drugi to już mięso zabawy, kwintesencji rozgrywki, czyli potyczki. Warto także zaznaczyć, że w „Planetfall” twórcy zmienili dekoracje. Zamiast fantasy dostałem science fiction. To wyszło genialnie!

Zachęcam do zapoznania się z materiałami, które promują poszczególne frakcje. Każda z nich inaczej podchodzi do tematu walki, co wymusiło na mnie zmianę strategii.

Do rzeczy! Najpierw warstwa strategiczna. Jest po prostu solidnie wykonana. W trakcie scenariuszy skupiałem się na eksploracji terenu oraz stopniowej rozbudowie i specjalizacji miast. Pomaga w tym system prowincji, które można łączyć z koloniami. Musiałem zwracać uwagę na to, gdzie zakładam osadę i co będę mógł zrobić z otaczającymi ją terenami. Świetna rzecz! Niektóre rejony posiadają dodatkowe budynki, które można wykorzystać. Dają różnego rodzaju bonusy.

Przyznaję, że samo rozbudowywanie miast nieszczególnie wciągnęło. Moją uwagę koncentrowałem głównie na tworzeniu ośrodków, które mogły mi zapewnić odpowiednią liczbą surowców w każdej turze. Nic więcej.

Znacznie ciekawsze jest tworzenie jednostek! Absolutnie każdą z nich mogłem zmodyfikować do swoich potrzeb i opracować szablon, według którego mogłem produkować żołnierzy w miastach. To rozwiązanie dodaje głębi zabawie.

Tworzyłem armie złożone z różnego rodzaju specjalistów, czasem decydowałem się na zmiany i wprowadzenie jednostek mocno sytuacyjnych. Do tego żołnierze oraz dowódcy zdobywają doświadczenie za każdą przeżytą walkę.

W trakcie rozgrywania scenariuszy zawsze prowadziłem kilka armii. Rotowałem je — gdy jedni odpoczywali, inni walczyli. Zdobywane doświadczenie sprawiało, że niektóre oddziały zmieniały się w zaprawionych w boju weteranów, a wtedy mogłem pozwolić sobie na znacznie więcej…

Tutaj, jakże płynnie, przejdę do walki. Do serca zabawy. Jest rewelacyjna! Przypomina starcia z gier taktycznych takich jak „X-COM” lub „Mutant Year Zero: Road to Eden”. Jednak nie nastawiajcie się na to, że każda potyczka będzie trwała po 40 lub 50 minut. Nic z tych rzeczy. Twórcy zadbali o to, aby starcia były dynamiczne. Do konfrontacji dochodzi szybko, a kluczowa jest strategia.

Trzeba chować się za przeszkodami, inteligentnie rozwalać osłony przeciwnika, atakować z różnych stron oraz osłaniać swoje jednostki.

Bezpośredni atak sprawdza się rzadko, ważne jest wykorzystanie terenu do swoich potrzeb. Nie korzystam z walki automatycznej, lubię prowadzić moich żołnierzy, rozstawiać ich na polu bitwy, tworzyć zasadzki. Bawię się wspaniale!

Muszę przyznać, że Triumph Studios wydało porządnie zrealizowaną grę, którą docenią miłośnicy strategii. „Age of Wonders: Planetfall” to ciekawa propozycja skierowana do osób ceniących turówki, ale niekoniecznie lubiących tempo rozgrywki z „Cywilizacji”.