Adobe wyłącza usługi klientom z Wenezueli

Adobe wyłącza usługi klientom z Wenezueli

Opublikowano 11.10.2019 15:43 -


Od końca bieżącego roku będziemy mogli latać bądź pływać do USA bez wiz. Tak dobrych stosunków z Amerykanami nie mają niestety Wenezuelczycy. Wydane przez Donalda Trumpa rozporządzenie nr 13 884 praktycznie zakazuje całej wymiany handlowej z Wenezuelą, co rodzi dość zaskakujące problemy.

Rozporządzenie nr 13 884 zamraża wszystkie aktywa rządu Wenezueli w USA i zakazuje praktycznie wszystkich transakcji z tym krajem. Są to podobne sankcje do tych nałożonych na Koreę Północną, Iran czy Kubę. Sankcje mają wywrzeć wpływ na nieuznawanego przez USA prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.

W momencie ogłaszania sankcji mało osób spodziewało się pewnie, z czym jest to związane. Mamy wprawdzie świeżo w pamięci sprawę Huaweia, który został wpisany na czarną listę, przez co odcięto go od wielu usług, między innymi Google czy Microsoftu, co zmusiło firmę do opracowania własnych map, czy systemu operacyjnego, jednak wpływ sankcji na rynek detaliczny zaskakuje.

Na początku tygodnia Adobe ogłosiło, że w związku z rozporządzeniem nr 13 884 zmuszone jest do odcięcia Wenezuelczyków praktycznie od wszystkich usług sieciowych. Oznacza to, że z końcem miesiąca zamknięte zostaną wszystkie zarejestrowane w Wenezueli konta w usłudze Creative Cloud. Użytkownicy mają czas do 28 października, by zgrać swoje dane. Po tej dacie konta użytkowników będą niedostępne, a Adobe zacznie zwracać niewykorzystane środki. Jedyną usługą, która pozostanie dostępna, będzie Behance – portal agregujący portfolio projektantów i fotografów z całego świata.

W dobie rezygnacji Adobe i wielu innych firm z wersji pudełkowych podobne decyzje polityczne mogą być bardzo bolesne dla końcowych użytkowników. Moim zdaniem decyzja Adobe najbardziej dotknie nie władze południowoamerykańskiego kraju, a zwykłych ludzi – projektantów, fotografów, dziennikarzy czy przedstawicieli instytucji pozarządowych, niekoniecznie powiązanych z reżimem Maduro. Osoby te będą musiały się teraz przerzucić na rozwiązania innych firm lub pozyskiwać oprogramowanie nielegalnie. Jak pokazał przykład luksusowych limuzyn Kim Dzong Una, reżim zawsze poradzi sobie z sankcjami.

Adobe nie miało wiele do powiedzenia i na mocy rozporządzenia nr 13 884 musiało odciąć Wenezuelczyków od swoich usług, choć do sprawy inaczej podchodzi między innymi Microsoft, który nie ma zamiaru odcinać kraju od Office'a 365. Sprawa ta pokazuje jednak, jak absurdalne konsekwencje niosą ze sobą decyzje polityczne i jaki wpływ mają na życie zwykłych ludzi. Embargo ogłoszone przez USA jest bezterminowe, więc nie wiadomo, kiedy Adobe będzie mogło z powrotem zacząć świadczyć usługi w Wenezueli.

Pełne oświadczenie Adobe możecie przeczytać tutaj. Kontrowersyjne rozporządzenie nr 13 884 znajdziesz natomiast tutaj. Przy okazji zachęcam serdecznie do udziału w niedzielnych wyborach, bo jak widzicie, polityka jest w stanie oddziaływać na nasze życie w najmniej oczekiwany sposób, a zostając w niedzielę w domu, świadomie rezygnujecie z wyboru swoich przedstawicieli.