7 przykazań każdego Freelancera | DailyWeb.pl

7 przykazań każdego Freelancera

Opublikowano 2 lata temu - 5


Dzisiaj bardzo interesujący wpis przygotowany przez naszego Czytelnika - Tomka Żmudę, opowie Wam o najważniejszych aspektach, którymi należy się kierować w fachu freelancera. Przypominam także, że i Wy możecie przesłać nam własny artykuł do publikacji. Chętnie go opublikujemy, okraszając go Waszą stopką. By zgłosić własny wpis, należy w lewym górnym rogu bloga, wybrać dodaj wpis. Tymczasem zapraszam do tekstu Tomka.

Branża kreatywna, w przestrzeni freelance zna niezliczone ilości przypadków, kiedy to są problemy ze ściągnięciem należności za wykonaną pracę przez projektanta. Analizować tego nie ma większego sensu, bo najczęściej wszystko się sprowadza do złego przepływu komunikacji w relacji klient-freelancer, bądź nierzadko zwyczajnej ludzkiej podłości… O ile na to, czy ktoś jest oszustem / naciągaczem z reguły nie mamy wpływu, o tyle w kwestii komunikacji i zasad realizacji każdego zlecenia można skutecznie zaradzić.

Od lat stosuje już pewien system, który jest niezwykle wydajny i skuteczny, a skutkuje zapłatą za wykonaną pracę. W tych nielicznych i hardcorowych wypadkach - zaniechaniem publikacji (przy drobnych projektach). Odkąd wdrożyłem i egzekwuje ten system, tylko raz po wielkich bojach wylądowałem w sądzie i z nakazu sądu klient spłacał należność za usługę x3 z tytułu złamania praw autorskich. Ale do rzeczy.

Po pierwsze

Po pierwsze, jeśli pracujecie zdalnie, kontakt oficjalny ograniczcie tylko do kontaktu mejlowego. Nawet ustalenia, które poczyniliście telefonicznie, czy te na spotkaniu - proście aby klient wysłał podsumowanie, a w nim to czego wymaga, jakie terminy, założenia techniczne – słowem Brief. Albo sami spiszcie to i poproście o potwierdzenie, czy aby na pewno wszystko się zgadza i jest jasne. Ta zasada obowiązuje w przeciągu całego procesu począwszy od założeń projektowych na podziękowaniach za współpracę kończąc.

Po drugie

Po drugie - jeżeli to jest Wasz zawód i za to opłacacie rachunki KONIECZNIE udajcie się do prawnika i przygotujcie szkice umów uniwersalnych na usługi które oferujecie, plus umowę o przekazaniu praw majątkowych do dzieła z zastrzeżeniem, że te przechodzą na klienta po opłaceniu całej należności za wykonaną usługę w umowie tej i tej. To jest koszt 200 - 300 zł ale warto to przygotować.

Po trzecie

Po trzecie już na początku korespondencji powinniście klienta poinformować o tym, że po zakończeniu projektu przekazujecie prawa majątkowe (nie wcześniej, niż po uiszczeniu zapłaty) do dzieła na wskazanych polach eksploatacji. To jest prosta socjotechnika, bo większość klientów nie zdaje sobie z tego sprawy, że każde dzieło obwarowane jest prawami autorskimi majątkowymi – zbywalnymi i osobistymi – niezbywalnymi. Piszecie, więc, w formie informacji, że po zakończeniu pracy taki dokument otrzyma i wtedy wszystko jest prawnie odpicowane. Odradzam by pisać: "Panie Stefanie - póki nie zapłacisz nie masz prawa tego używać”, – mimo że w istocie tak jest, reakcją najczęściej będzie jest foch, obraza majestatu wszech-klienta.

Po trzecie jednocześnie w tym samym momencie musicie klienta poinformować, że warunkiem rozpoczęcia współpracy jest podpisanie umowy i ZADATEK - to jest słowo klucz, bo zadatek jest bezzwrotny – to jest zabezpiecznie na poniesione koszty pracy, zakupione zdjęcia, grafiki, etc.

Po czwarte

Po czwarte, przystępujcie do pracy po wpłynięciu zadatku, nie wcześniej. Teraz bankowość elektroniczna działa na tyle szybko, że max na drugi dzień pieniądze są na koncie, po pierwszym księgowaniu po południu. No chyba, że manualnie wysyłał w banku, to wtedy dwa dni. Zdarzają się dziwości - ale byłbym mocno podejrzliwy wtedy. Tutaj trza być jak Tommy Lee Jones w Ściganym!

Po piąte

Po piąte, nigdy nie wysyłajcie plików źródłowych. Bitmapy 72 dpi, PDF zabezpieczone przed edycją, i drukiem w wysokiej jakości hasłem, jeżeli to digital, to czasami można korzystać z wateramarków, niemniej te są różnie odbierane - ja najczęściej szykuje mock-up’y. 
Jeżeli zaś np. wdrażacie stronę internetową, to zawsze najpierw na swoim serwerze, do podglądu online dla klienta, podobnie rzecz ma się makietami funkcjonalnymi apek, mailingów - słowem zawsze w miejscu, nad którym mamy pełną kontrolę a klient otrzymuje możliwość podglądu. Miejsc w sieci gdzie online można zbierać feedback i prowadzić projekty jest od groma.

Po szóste

Po szóste - raz jeszcze, bo ważne - wszelkie informacje i decyzje winny wędrować drogą mailową, w razie, czego na podstawie tej korespondencji tworzy się aneksy do umowy.

Po siódme

Po siódme, jeżeli projekt jest wielowątkowy jak Moda na Sukces, należy go podzielić na etapy, i przejście do kolejnego etapu, po akceptacji przez klienta poprzedniego etapu - rzecz jasna, to powinien być kolejny odsetek wynagrodzenia ustalony wcześniej w umowie.

A co, spytacie, jeżeli klient nie chce płacić i tak? Cóż - przecież nic właściwie nie ma, zadatek zapłacił, etapy kluczowe opłacił.... W sumie to ma problem, bo wszelka dokumentacja jest przekazywana mailowo i wszystko jest czarno na białym. Podeprzecie się pismem do wezwania do zapłaty, z wydrukowanymi mejlami - w 90% przyniesie skutek.

Ale najważniejsze jest to, że wysyłacie jasny sygnał klientowi - Stary, ja wiem jak to działa, zęby na tym zjadłem, oferuje profesjonalne podejście, ale to musi działać w dwie strony. Oczywiście drobne ustępstwa i modyfikacje się zdarzają, ale wierzcie mi, jeżeli przy takiej jasnej i klarownej relacji klient kręci nosem, lepiej spożytkować energię na poszukiwanie innych zleceń.

O autorze

Tomasz Żmuda - w pierwszej kolejności Graphic designer, projektant, przez wiele lat pracujący jako freelancer. Aktualnie Dyrektor Kreatywny w spółce realizującej start-up’y technologiczne. W drugim sorcie WP Ninja, we własnym mniemaniu oczywiście. Współzałożyciel i „myśl przewodnia” Studia Graficznego at12 | High Noon Studio. Humanista na wskroś, zafascynowany swoją pracą. Podążam za trendami, szukam inspiracji okraszając je własnym punktem widzenia, jak czegoś nie umiem to odpowiednią wiedzę nabywam. Nie lubię stać w miejscu, bo w końcu KREATYWNOŚĆ to dobra zabawa!