Jeżeli uważnie śledzicie ofertę Netflixa, to wiecie, że w tym roku naprawdę zasypał odbiorców autorskimi propozycjami świątecznymi. Muszę się jednak trochę przyczepić, są to bowiem głównie propozycje bardzo proste, ckliwe, schematyczne i dla najmłodszej widowni. Nawet bardziej dojrzałe historie ugładzono tak, by trafiały przede wszystkim do dzieci.

Jednocześnie muszę przyznać, że pełna oferta platformy – nieograniczająca się przecież wyłącznie do tegorocznych nowości – pozwala na wyłuskanie kilku ciekawych opcji na świąteczne seanse. Każdy znajdzie coś dla siebie. Oto kilka propozycji, na które chciałabym zwrócić Waszą uwagę:

„EKSPRES POLARNY”

W swoim czasie była to naprawdę rewolucyjna animacja (zresztą kosztowała 165 milinów dolarów, najwięcej w historii animacji). Dzisiaj zastosowana w filmie technologia performance capture nieco już się zestarzała i nie robi takiego wrażenia, ale fabularnie jest to wciąż bardzo ciepła i przyjemna historia. Jeżeli macie ochotę, możecie zerknąć do mojej recenzji, by dowiedzieć się o filmie Zemeckisa nieco więcej.

R E K L A M A

Opis: Historia 8-letniego chłopca, który zaczyna tracić wiarę w istnienie Świętego Mikołaja. W Wigilię Bożego Narodzenia zostaje obudzony przez nadjeżdżający pociąg. Osobliwy pan Konduktor zaprasza chłopca w niezwykłą podróż na sam Biegun Północny. Podczas podróży poznaje on trójkę nowych przyjaciół, z którymi przeżyje wiele niezwykłych przygód i – co najważniejsze – odzyska wiarę w Mikołaja.

„STRAŻNICY MARZEŃ”

„Strażnicy marzeń” to doskonały pretekst do wyjaśnienia dzieciom różnic kulturowych i mnogości tradycji na globie. Historia Jacka powinna wciągnąć zarówno młodszych, jak i starszych odbiorców.

Opis: Jack Mróz – urwisowaty chłopak władający chłodem, zostaje zwerbowany przez swojego stwórcę do drużyny Strażników, która troszczy się o dobro dzieci na całym świecie. Kiedy siły zła zagrożą pięknu snów najmłodszych i ich bezpieczeństwu wraz z Zębową Wróżką, Piaskowym Dziadkiem, Zającem Wielkanocnym i drużyną Świętego Mikołaja ruszy do walki o wiarę w symbole świąt i uszczęśliwiających wierzeń. Będzie to dla chłopca lekcja dojrzałości odpowiadająca na najważniejsze pytania.

„ŚWIĄTECZNY KALENDARZ”

Jedna z najnowszych produkcji Netflixa  – „Świąteczny kalendarz” – przeznaczona jest dla mniej wymagających widzów. To schematyczna opowieść, ale jeżeli wczujecie się w tę – moim zdaniem mdłą – filmową parę, przypomni Wam o tym, że czasem warto rozejrzeć się wokół siebie, zanim sięgnie się po lornetkę. Więcej przeczytacie w mojej recenzji.

Opis: Utalentowana, ale sfrustrowana fotografka dostaje w prezencie świąteczny kalendarz, który zdaje się przepowiadać przyszłość.

„A VERY MURRAY CHRISTMAS”

Produkcja w reżyserii Sophii Coppoli pt. „A Very Murray Christmas” to opcja dla specyficznego odbiorcy o nietypowym poczuciu humoru. Ten, kto zdecyduje się na seans, śledzić będzie – grających samych siebie – Paula Shaffera, Michaela Cera, George’a Clooney’a czy Miley Cyrus.

Opis: W wigilijny wieczór Bill Murray czeka na zaproszonych gości. Panująca śnieżycę sprawia, że nikt się nie pojawia.

https://www.youtube.com/watch?v=XJP3db3R014

 „ELF”

Filmu „Elf” najpewniej nie trzeba nikomu przedstawiać. To kultowa już produkcja, bez której wielu nie wyobraża sobie Świąt. Być może warto uczynić jej oglądanie doroczną tradycją?

Opis: Wychowany na elfa Świętego Mikołaja Buddy zostaje wysłany do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu ojca.

A może na Netflixie znajduje się jakiś film, który Wy chcielibyście polecić nam? Oczywiście, koniecznie świąteczny ;)