2 miesiące na lekturę, czyli książka, która znika po 60 dniach




2 miesiące na lekturę, czyli książka, która znika po 60 dniach

Opublikowano 1 miesiąc temu -


Można być zwolennikiem albo przeciwnikiem elektronicznego czytania, ale nie da się zaprzeczyć, że stale zyskuje ono na popularności. Zauważyło to z pewnością argentyńskie wydawnictwo, które widmo e-czytania przejęło takim strachem, że postanowiło dać ludziom do myślenia i... wydało książkę, której tusz znika po 60 dniach.

El Libro que No Puede Esperar”, czyli „Książka, która nie może czekać” ma być sposobem zwrócenia uwag na palący problem popularyzowania się e-booków. Twórcy obawiają się, że już wkrótce sztuka „klasycznych” lektur zaniknie. Byłabym ostrożna, jeżeli chodzi o tak daleko idące obawy, no ale każdy ma prawo do własnej opinii.

Za całą akcją stoi agencja reklamowa DraftFCB we współpracy z wydawnictwem Eterna Cadencia, które zaproponowało wykorzystanie w tym celu opublikowanej w 2009 roku antologii młodych latynoamerykańskich pisarzy „Przyszłość należy do nas”. Akcja ma więc tak naprawdę podwójnie promocyjny wymiar. Z jednej bowiem strony chodzi o wspomniane zwrócenie uwagi na rzekome zanikanie drukowanego słowa, z drugiej zaś o zachęcenie do zapoznania się z twórczością debiutantów. Młodzi pisarze mogą czuć się szczęśliwi, bo cały nakład wyprzedał się na pniu.

Jak to w ogóle działa? Książka sprzedawana jest szczelnie zapakowana w folię (z ekologią pomysłodawcy ewidentnie po drodze nie mają...). Po jej usunięciu mamy 60 dni na przeczytanie tytułu, ponieważ litery zaczynają się utleniać i stopniowo znikać. Ostatecznie, po upływie 2 miesięcy, całość wygląda po prostu jak zbiór pustych kartek.